Poezja

Wschód słońca

Oblane chłodem
Nieprzespanej nocy
Drętwe myśli toną sennie
W granacie ołowianego nieba

Nieczuły księżyc łyska cyniczną twarzą
Zza krawędzi osrebrzonej chmury
Goniąc zimnym spojrzeniem
Spłoszone strzępy drżącego mroku

Bicie martwego serca odmierza
Wieczność dzielącą mnie
Od różanego brzasku
Rozlanego tuż za horyzontem

Noc pierzcha okrakiem
Na cienkich pasemkach mgły gonionej
Przy ziemi niewidoczną jeszcze
Czułością pozłacanej jutrzni

Jakiś ptak oznajmił już
Radośnie koniec koszmaru
Czując nadchodzącą błogość
Nabrzmiałego weselem dnia

I wreszcie pszennowłose słońce
Moje życie, mój cel, moja miłość
Zalało złotą pożogą świat
Wypełniło pustkę nocy

Przykryło ciepłym kobiercem
Skostniałe chłodem nocy serce
I odbiło tysiącem promieni
Od martwych już źrenic

Wróć do spisu tytułów