Poezja

było gdzieś po drugiej

było gdzieś po drugiej
gdy umarłem
dzień był piękny
słoneczny letni
odkładałem właśnie słuchawkę
gdy poczułem ból
powietrze zrzedło
niebo zasnuło się czernią
zamigotały dalekie światła
zsiniałymi palcami
chwytałem błyszczącą linię
znaczącą krawędź biurka
ale wysunęła się miękko
z uścisku i odpłynęła z gracją
musiałem odejść

zastygły w bryle skostniałego czasu
czekam na powrót warg
szepczących wyroki
może wrócą kiedyś
może dotkną martwych ust
tchną w nie ciepło zabrane
zbyt rozważnym słowem

Wróć do spisu tytułów