Poezja

zderzenie miało miejsce o świcie

zderzenie miało miejsce o świcie
ostre światło zalało dolinę
starło granicę
między snem i jawą
i zszarzało w bólu
zaraz szept rozległ się niedaleko
jakby tuż nad głową
mówił o człowieczej godności
gdzieś słychać było
upiorny łopot skrzydeł
siwe płaty martwych myśli
osiadały bezszelestnie
na szarym kobiercu
ścielącym się po horyzont
kamienne posągi
otaczały ciasno dolinę
ziemia w którą wsiąkałem
była miękka i falowała nieco
szarość jak okiem sięgnąć
ocean rozkołysanej mądrości
wchłaniał wolno martwe myśli
sypiące z góry bez przerwy
jak umarły deszcz
spopielone wargi ciągle szeptały
wersety o wielkości człowieka
a resztki naiwnej wiary
w przyszłość bez krwi
dopalały się w pomarańczowym ogniu
gromnicy zatkniętej krzywo
na szczycie pagórka
jeszcze chwila
i rozsypały się w proch
krajobraz został ten sam

Wróć do spisu tytułów