(20) Czasem bywa odwrotnie

 

3 września 2014 r.

Bolesław Łucki

(Postawy 67, 18 stycznia 2007 r.)

- Ale mróz!!! – zakrzyknął mężczyzna wchodząc do zakładu.

Dzwonek nad drzwiami dźwięczał jeszcze, gdy on przytupywał energicznie na progu strzepując w pośpiechu resztki śniegu z butów, po czym szybko zamknął za sobą drzwi. Mijała właśnie dziesiąta. Ranek był bardzo leniwy. Temperatura w nocy spadła do minus trzydziestu sześciu stopni i... ludzie przestali się strzyc. To był pierwszy klient, więc może jeszcze się rozkręci. Zenek - mój pomocnik – odłożył gazetę i wstał, by pomóc klientowi zdjąć grubaśne palto z futrzanym kołnierzem.


- Taka to już nasza dola – odrzekłem podchodząc do fotela przed lustrem - Kanada... ale za to lata mamy piękne.
Klient usiadł w fotelu. Założyłem mu serwetkę na szyję i spytałem dla formalności:

- Strzyżenie? 


- Tak – odparł - polecił mi pana mój kolega z pracy. Mówił o panu takie dobre rzeczy...


- Kto taki? – spytałem.


- Farshad.


- Pamiętam, pamiętam, nieczęsto przychodzi, ale włosy ma piękne, czarne. Jak mu się powodzi?


- Niestety źle... właśnie go zwolnili z pracy - klient rozluźnił sobie serwetkę pod brodą - nie uwierzy pan za co!


Spojrzałem pytająco w odbitą w lustrze twarz klienta.


- Za to, że przyjechał do Kanady z Syrii.

Dwadzieścia lat chłopak pracuje i teraz nagle zaczęli się go bać.


Mężczyzna poruszył się niespokojnie.


- Syria – kontynuował - jest na liście krajów, z którymi Stany mają na pieńku, a nasza firma współpracuje z amerykańskim koncernem. U nas więc też obowiązują ich normy, a oni postanowili sobie, że w kluczowych gałęziach przemysłu nie będą zatrudniali obywateli amerykańskich pochodzących z krajów umieszczonych na czarnej liście. Są tam Iran, Haiti, Wenezuela i wiele innych państw.


- W niespokojnych czasach żyjemy – odparłem – wygląda na to, że polityka Stanów Zjednoczonych nie jest tak do końca przemyślana. Konsekwencje ich działalności na świecie są bardzo trudne do przewidzenia.


- Może i tak, ale to, co zrobili Farshadowi, to paranoja.


Mężczyzna się zdenerwował. 


- Psychoza... zbiorowa psychoza – strzygłem podnosząc włosy grzebieniem, nożyczki szczękały dookoła głowy klienta. Zenek siedział w poczekalni popijając kawę. Z radia dobiegały dźwięki muzyki.


- W Polsce nie jest inaczej – podjąłem po chwili – też paranoja. Jak nie zwalniają, to dymisjonują. Jak nie dymisjonują, to...


Dzwonek u drzwi znów się odezwał. Mroźne powietrze wtargnęło do zakładu wraz z nowym klientem. Zenek spojrzał ku drzwiom i się nie ruszył, ale uśmiech pojawił się na jego twarzy. To był Jacek, kolega Zenka.


- Dzień dobry panie Julianie - Jacek ściągnął żółtą puchową kurtkę, rzucił ją na fotel i usiadł obok Zenka. 


- Co słychać? – spytał.


- Eee, stara bida - Zenek odłożył gazetę - tyle tylko, że fajnie mamy, że mieszkamy tu, a nie w Polsce, co?


Jacek zaśmiał się szczerze i zgodził z przedmówcą. 


- Ja też wolę nasz mróz od klimatu panującego w Polsce... if you know what I mean.


Przysłuchiwałem się przez chwilę rozmowie młodych ludzi. Rozmawiali na temat ostatnich wydarzeń w Polsce.


- Wygląda na to, że polski establishment polityczno-religijny ma całkiem niezły wkład w budowę ogarniającego nas nonsensu – strzepnąłem garść włosów z serwetki na podłogę - Europa się śmieje z pociągnięć polityków polskich z niepokojem oczekując rezultatów ich radosnej działalności. Patrz pan co się stało z Wielgusem.


Klient zachmurzył się i spytał:


- Nie sądzi pan, że to jest jakaś mistyfikacja? Że za dymisją biskupa nie stoją jakieś machlojki komuchów i byłych esbeków?


- Przepraszam, że się wtrącam panie Julianie - nie wytrzymał Jacek - pozwoli pan... ludzie mają tendencje do generalizowania. Szubrawca można znaleźć wszędzie... tak w strukturach kościelnych, jak i w polityce. Tak jak wszyscy ludzie nie są źli, tak i wszyscy komuniści nie są źli, ani też wszyscy duchowni nie są źli. Podobnie i w środowiskach lustracyjnych też z pewnością nie wszyscy są uczciwi. Wielu ludzi jest po prostu zagubionych, bo taka sytuacja robi im wodę z mózgu. Ci mówią jedno, ci drugie, a zwykle szaraczki, które patrzą w gorę oczekując, i całkiem słusznie, na jakiś rodzaj przykładu do naśladowania, dostają w zamian tak pomieszane sygnały, że nie dziwota, że ich niepewność zamienia się w nieufność, a ta z kolei w wrogość i agresję. Propaganda kwitnie jak za najlepszych czasów Polski socjalistycznej. Wygląda tak, jakby rozsądek przestał się liczyć. Ludzie skaczą sobie do oczu, podważają najświętsze wartości humanitarne i w imię czego? Jakiegoś bliżej niesprecyzowanego oczyszczania się z „przeszłości”? Przeszłość ma każdy i tego nie da się zmienić. Liczy się to, co teraz, i to, do czego prowadzą nasze dzisiejsze zachowania. Jeżeli IV Rzeczpospolita ma być budowana na takich wątpliwych podwalinach, to ja się bardzo cieszę, że jestem Kanadyjczykiem. Nie jestem zresztą sam. W ostatnich latach opuściło Polskę tysiące młodych ludzi i ciągle wyjeżdżają. Jak pan myśli, dlaczego? Ze szczęścia? No?


Zenek patrzył na Jacka okrągłymi oczami.


- Skąd ty się wziąłeś taki mądry?


- Mądry? - Jacek żachnął się spoglądając to na mnie, to na Zenka - mam telewizję satelitarną, to wiem. Na internecie też jest dużo interesujących blogów. Można się dużo dowiedzieć.


- Kto by tam miał na to czas... - Zenek dolał sobie kawy. 
Nie jest z nami jeszcze tak źle – pomyślałem - jak mamy młodych ludzi jak Jacek. Paranoiczne zachowania, takie jak z Farshadem (jak Arab, to zły), zawsze miały miejsce w sytuacjach wyjątkowych. Rację ma Jacek, że ludzie mają tendencje do generalizowania i jak się na czymś sparzą, to poźniej dmuchają nawet na zimne. I ciężko jest czasem pojąć przeciętnemu człowiekowi, że wszystko czerwone nie jest wcale złe, a czarne dobre. Czasem bywa odwrotnie. I to bardzo odwrotnie.


Kończyłem strzyżenie. Zenek wstał i chwycił za szczotkę. Szła kolej na Jacka.

Komentarze | Dodaj

Dodaj komentarz

Założenie konta jest wymagane, żeby wypowiadać się w tej witrynie. Zaloguj się, jeżeli masz już konto.