(18) Mundial i polityka

 

2 września 2014 r.

Bolesław Łucki

(Postawy 62, 13 lipca 2006 r.)

Dwa wydarzenia wstrząsnęły ostatnio naszym prowincjonalnym światkiem i obydwa, a jakże, były gorąco przeżywane i dyskutowane w moim zakładzie. Mistrzostwa świata w piłce nożnej i objęcie stanowiska premiera polskiego rządu przez bliźniaczego brata aktualnego prezydenta.

Przypuszczałem, że w czasie Mundialu obroty mi spadną, ale nie! Może to dzięki pomysłowi Zenka, żeby na ten czas telewizor wstawić do poczekalni. Tak zrobiliśmy i to było, co tu dużo mówić, genialne pociągnięcie. Aż do ostatniej niedzieli w zakładzie było gwarno i... skwarno, albowiem pogodę mamy ostatnio piękną. W dzień jest przeważnie pomiędzy dwadzieścia pięć i trzydzieści stopni. Celsjusza oczywiście. Telewizor pojawił się w przeddzień mistrzostw i nazajutrz nie miałem już chwili wytchnienia. Nagle wszyscy zaczęli się strzyc! I to w godzinach, gdy na ekranie kopano z entuzjazmem piłkę! Przychodzili wcześniej, żeby porozmawiać; uczciwie muszę przyznać, że nie wszyscy się strzygli. Nie miałem nic przeciwko temu, bo atmosfera tego okresu była niepowtarzalna. Dostawiłem kilka krzeseł w poczekalni i wszystko grało.

Pierwszy mecz, z Ekwadorem, Polacy niestety przegrali. Jakie było rozczarowanie! Wszyscyśmy stawiali na Polskę. Nawet tych dwóch starszych panów, którzy przyszli już po rozpoczęciu meczu, i którzy od początku twierdzili, że Polska nie ma szans, widząc entuzjazm moich „klientów”, zmienili na chwilę zdanie. Na chwilę, bo tylko do pierwszego gola. Po drugim, już zdecydowanie twierdzili, że biało-czerwoni nie wyjdą z grupy. Nikt nie podejrzewał, że to się potwierdzi. Wierzyliśmy, że pokonamy Niemców, ale jak i oni nam dołożyli, ludzie zaczęli szukać winnych. Niewielka wygrana z Kostaryką nie tylko nie pomogła piłkarzom, ale i nie poprawiła nastrojów wśród kibiców. Winnym gry Polaków był oczywiście trener. Ile wtedy padło złych słów pod adresem Pawła Janasa! On sam trochę poczuwał się do winy przepraszając publicznie kibiców za postawę Polaków na boisku. Może dlatego zaczęto go posądzać o konflikty z reprezentacją i o ukrywanie się przed ciekawskimi dziennikarzami, którzy za wszelką cenę chcieli znaleźć kozła ofiarnego. W Polsce też zaczęła się nagonka. Sam premier Marcinkiewicz zaczął widzieć potrzebę zmian organizacyjnych i personalnych w Polskim Związku Piłki Nożnej. Nie doczekał. Zmieniono go wcześniej, ale o tym później. Piłkarstwem zajęło się polskie Ministerstwo Sportu. Minister Tomasz Lipiec grzmiał ze swojej trybuny o srogich konsekwencjach dla wszystkich odpowiedzialnych za nieudolne kopanie piłki przez Polaków. Ha! Ze swojej młodości pamiętam ferowanie takich gróźb przez polskie władze państwowe w podobnych sytuacjach i co? Czy coś się zmieniło? śledztwo w sprawie korupcji w Polskim Związku Piłki Nożnej trwa od ponad roku i potrwa pewnie jeszcze długo, ale czy to coś zmieni? Czy Polacy zaczną dopiero wtedy lepiej grać? Jakoś trudno uwierzyć, że wygrać można dopiero wtedy, jak „odpowiedzialni” poniosą srogie konsekwencje.

No cóż, Niemcy za to byli dumni z Polaków. Dziwnie to może brzmi, albowiem ich obiegowa opinia o polskich emigrantach mieszkających w Niemczech nie jest zbyt wysoka. Szczególnie o tych, którzy opuścili Polskę w ciągu ostatnich dziesięciu, piętnastu lat. Deputowany CDU Jochen-Konrad Fromme napisał jednak w swoim oświadczeniu czarno na białym, że niemiecka reprezentacja piłkarska zawdzięcza swoje sukcesy na mundialu Mirosławowi Klose i Łukaszowi Podolskiemu urodzonym w Polsce! Ktoś w zakładzie stwierdził, że to zdrajcy i sprzedawczyki, ale na szczęście nikt tego bzdurnego wątku nie podjął.

Strzygłem, przysłuchując się rozmowom w poczekalni. Przerywałem często, jak w poczekalni podnosił się szum. Musiałem, bo klient też próbował odwracać głowę, żeby zobaczyć trochę akcji. Tak było aż do finałowego meczu Włochów z Francuzami. Włochy zdobyły puchar FIFA, a Francja, wzorem Polski, też zaczęła szukać winnych. Ba, niektórzy reprezentanci ojczyzny Balzaca ściągali srebrne medale z szyi natychmiast po zejściu z podium.

Kiedyś uczono mnie, że większą sztuką jest potrafić się cieszyć ze zwycięstwa rywala, niż ze swojego. Oglądając tegoroczne rozgrywki piłkarskie dochodzę do wniosku, że coś się w tym zakresie zmieniło.

Telewizor zniknął z poczekalni i moje fryzjerskie życie potoczyło się mniej więcej normalnym torem. Golenie, strzyżenie, rozmowy z klientami - nic specjalnego do czasu, gdy wybuchła bomba.

- Słyszał pan, panie Julianie, o nadchodzących zmianach w polskim rządzie? - zagadnął mnie ostatnio jeden z klientów w czasie strzyżenia.

- Coś się kroi. Lepper mówi, że coś wie, ale nie chce uprzedzać wypadków. PAP pisała o tym ostatnio.

To było w zeszłym tygodniu, a dziś w całej Europie aż huczy. Premier Marcinkiewicz podał się do dymisji, a na jego miejsce prezydent Lech Kaczyński ma desygnować swojego brata bliźniaka Jarosława! Obserwatorzy europejskiej sceny politycznej odnotowują ten fakt z nieukrywanym niepokojem.

Najbliższe Polsce Niemcy oceniają to pociągnięcie jako kolejny krok w drodze do pogorszenia stosunków nie tylko między obydwoma krajami, ale i z całą Unią Europejską. Kolejne zmiany personalne na stanowiskach ministrów spraw zagranicznych, skarbu i finansów dokonywały się bez jednoznacznego poparcia premiera Marcinkiewicza. Zastąpienie go eurosceptykiem, bratem prezydenta jest traktowane jako niedobra wiadomość dla Europy. Niemcy obawiają się, że brak doświadczenia w pracach rządu i nieprzejednana postawa nowego premiera wobec wielu istotnych dla demokracji europejskiej spraw, spowoduje dalszą izolację Polski na arenie międzynarodowej.

Wschodni sąsiad Polski, Rosja, uważa że Polska pod panowaniem braci Kaczyńskich nie będzie dobrym partnerem w dążeniu do integracji europejskiej. Zarzuca im nacjonalizm i prawicowość w poglądach, a także prowadzenie w Polsce działalności powodującej niestabilność polityczną prowadzącą do kryzysu i sterowanie procesami politycznymi dla zaspokojenia własnych ambicji. Rosjanie przewidują również pogorszenie stosunków z Białorusią, Ukrainą i Rosją.
Paryż i Bruksela twierdzą, że polityczne duo Kaczyńskich czyni Polskę jeszcze bardziej nieprzewidywalną i prognozują pogłębienie izolacji kraju na scenie europejskiej i pogorszenie polskich rynków finansowych.

Wielki Brat dzisiejszej Polski, Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, wyraża uznanie dla odchodzącego Premiera za głos umiarkowania w prawicowo-nacjonalistycznym koalicyjnym rządzie i podziela obawy dodatkowego osłabienia pozycji Polski w Unii Europejskiej w rezultacie objęcia funkcji Premiera przez Jarosława Kaczyńskiego. Krytykuje również posunięcia polskiego rządu w zakresie udziału w spotkaniu Trójkąta Weimarskiego, stanowiska Polski wobec Gazociągu Północnego między Rosją i Niemcami i niewystarczających działań dla zapewnienia dynamiki gospodarczej.

Ostatnie wydarzenia polityczne w Polsce są komentowane przez pozostałe państwa europejskie w podobnym tonie. Zauważa się skrajność poglądów politycznych Jarosława Kaczyńskiego, a jego zamiary gospodarcze budzą niepokój. Megalomańskie zapędy Jarosława do stworzenia wielkiej partii prawicowej na własny użytek i powołanie IV Rzeczpospolitej z własną konstytucją mają w obozie Kaczyńskich całkowite poparcie, a liczną opozycję nazywa się kryptokomuną.
Niektóre polskie środowiska komentują te wypowiedzi jako strachy na lachy, nieuzasadnione obawy, czy wręcz naigrawają się z komentarzy zachodnich polityków. Z politowaniem czytam takie wypowiedzi, bo to nie moja kultura. Jak mówi jeden z seniorów mojej klienteli, polska demokracja jest przynajmniej o jedno pokolenie do tyłu za demokracją tzw. zachodu i wypadałoby, żeby polscy politycy korzystali z jej doświadczeń, a nie próbowali przekonać zachód do swojej interpretacji swobód i wolności demokratycznych. Ja dodam tylko, że się z takim stanowiskiem zgodzę, acz czasami mam wrażenie, że warstwie obecnie rządzącej w kraju nie chodzi wcale o uznawanie, czy też nie daj Boże utrwalanie, wartości zachodniego modelu demokracji, tylko o coś zupełnie innego.

Komentarze | Dodaj

Dodaj komentarz

Założenie konta jest wymagane, żeby wypowiadać się w tej witrynie. Zaloguj się, jeżeli masz już konto.