Psychologia społeczna

12 maja 2019 r.

Bolesław Łucki

Dużo się dzieje ostatnimi czasy w Polsce i na świecie w sprawach związanych z pedofilią i ukrywaniem przestępców seksualnych w Kościele. Media rozpisują się na ten temat, bo to temat nośny i przyczynia się do zwiększenia sprzedajności czy oglądalności.

Podnoszą się głosy wołające o ściganie nie tylko winowajców, ale i tych, którzy wiedząc o przestępstwach, ukrywali je przed wymiarem sprawiedliwości.

Wydawało by się, że takie postulaty są rozsądne i nikt nie powinien ich kwestionować. Dlaczego więc, w niektórych krajach, stawianie przestępców przed sądem napotyka na takie trudności?

Wydaje mi się, że istotną częścią problemu jest samo społeczeństwo. Gdyby opinia publiczna wywierała stały i mocny nacisk na definitywne rozwiązanie tego problemu, to sprawa by była już dawno załatwiona, a tak się nie dzieje.

Z jakiegoś powodu ludzie oskarżani o przestępstwa seksualne są potępiani tylko przez nielicznych.

Ktoś powie, że przestępcą jest wszak tylko ten, po wyroku. Zgoda, ale jak postawić przed sądem człowieka, gdy nie ma na to społecznego zapotrzebowania?

Jeżeli jest podejrzenie popełnienia przestępstwa, to naturalnym wydaje się, że zająć się tym powinien wymiar sprawiedliwości. Ale wymiar sprawiedliwości to też ludzie, więc kółko się zamknęło.

Niezwykle trudno jest prowadzić działania, które nie mają mocnego poparcia opinii publicznej. Dlaczego nie mają - hmmm... to chyba problem dla dobrego psychologa społecznego.

Komentarze | Dodaj

Dodaj komentarz

Założenie konta jest wymagane, żeby wypowiadać się w tej witrynie. Zaloguj się, jeżeli masz już konto.