Do siego roku!!! (bis)

31 grudnia 2016 r.

Bolesław Łucki

Za trzy godziny nowy rok. Wszyscy życzą sobie szczęśliwego nowego roku. Oby 2017 rok był rzeczywiście szczęśliwszy. Wiele wskazuje jednak na to, że niestety, z tym szczęściem może nie być dokładnie tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Może więc po staropolsku należałoby zawołać do siego roku czyli do następnego! A jaki on będzie? To zależy, w dużym stopniu, od nas samych. Od tego, komu damy mandat do kreowania naszej politycznej rzeczywistości i od tego, co będziemy robili na własnym podwórku. Rok 2017 nie będzie przecież taki, jakim będziemy sobie życzyli, tylko takim, jakim go sobie stworzymy. Życzmy więc sobie mądrości, logiki, rozsądku, tolerancji, empatii i wiele cierpliwości w rozwiązywaniu problemów. Do siego roku!

Komentarze (2) | Dodaj

Do siego roku!!!

29 grudnia 2016 r.

Bolesław Łucki


Pierwsza próba dźwiękowa KLIK

Stary rok zakończyłem złożeniem dwóch instrumentów.

Ukulele chodziło już za mną od pewnego czasu, ale ciągle brakowało okazji, żeby realizować takie zachcianki.

Jestem dość częstym bywalcem sklepów muzycznych, więc gdy widziałem gdzieś ukulele, to prawie zawsze lądowało ono w moich rękach. Gdy jednak instrument brzmiał ładnie, to cena była dla mnie nie do przyjęcia.

O pomyśle złożenia instrumentu z części zadecydował przypadek. Gdy po wielu latach, w końcu zdecydowałem się na zakupy w sieci, do czego przekonał mnie mój syn, zupełnie przypadkiem „odkryłem”, że amazon.com sprzedaje ukulele w częściach. Oferta brzmiała obiecująco. Instrument miał być wysokiej klasy i cena nie była aż taka, żeby się długo zastanawiać. Części instrumentu wymagały obróbki i wykończenia, ale ponieważ mam trochę doświadczenia w remontowaniu instrumentów, więc zamówiłem.

Po kilkunastu dniach dostałem paczkę z Chin. Okazało się jednak, że rzeczywistość nie do końca odpowiadała opisowi instrumentu na stronie amazon.com.

Dobre instrumenty nie mają części z tworzyw sztucznych, a w paczce, którą dostałem, siodełko i strunnik były odlane z białego plastiku udającego kość. W opisie instrumentu było wyraźnie napisane, że siodełko i strunnik są z krowiej kości. Są to istotne elementy instrumentu, od których zależy jego brzmienie, więc postanowiłem nie odpuszczać.

W komentarzach na stronie Amazon dałem upust swojemu rozczarowaniu i po kilku dniach dostałem e-mail z Chin. Ktoś, pewnie jakiś manager, wyjaśniał łamaną angielszczyzną, że to był błąd pakowacza i że brakujące elementy, tym razem z chińskiego woła, będą do mnie wkrótce dosłane. Po kilku następnych dniach, rzeczywiście dosłano, ale nie brakujące części, tylko cały instrument z siodełkiem i strunnikiem z … plastiku. Miałem więc dwa instrumenty bez strunników i siodełek, i do wyboru albo dalej drążyć ten temat z Chinami, albo pogodzić się z losem i zaakceptować fakt posiadania dwóch trochę gorszych ukulele za cenę jednego dobrego.

Wybrałem wariant drugi z bardzo prostego powodu. W końcu z bulionu, który robię co dwa, trzy tygodnie, zostają zawsze dwie wołowe kości, a z nich można wyciąć co się komu żywnie podoba. Tak więc zrobiłem i mam dwa całkiem niezłe instrumenty, z którymi wkroczę w nowy, 2017 rok.

Do siego roku!!!

Komentarze | Dodaj

Święta

26 grudnia 2016 r.

Bolesław Łucki

Świąteczna nuda ma swoje zalety. Szczególnie wtedy, gdy święta przypadają na, celebrowany od tysięcy lat, czas przesilenia zimowego. Dni są krótkie, za oknem śnieg, mróz i zawierucha, a w domu ciepło. Kanadyjska poczta dostarczyła mi paczkę z Chin.

Komentarze | Dodaj

Grudzień w Winnipegu

26 grudnia 2016 r.

Bolesław Łucki

Gdy niż z Kolorado przesunie się nieco na południe, to w Winnipegu mamy taki poranek.

Komentarze | Dodaj