Szczęśliwego Nowego Roku!!!

31 grudnia 2012 r.

Bolesław Łucki


cóż po marzeniach
gdy nie można wrócić
do rzeczywistości

gdyby sens mógł istnieć bez życia
to życie nie miałoby sensu

Szczęśliwego Nowego Roku!!!

Komentarze | Dodaj

to śpiewamy...

18 grudnia 2012 r.

Bolesław Łucki

  
Foto: Gladys Kulas
Amber Meadow Retirement Residence - kolejny świąteczny występ. Wspaniała atmosfera urodzinowo-świąteczna tylko nie jestem pewien czy to dobry znak że ludzie zaczynają coraz częściej tańczyć w czasie naszych występów.

Komentarze | Dodaj

to śpiewamy...

11 grudnia 2012 r.

Bolesław Łucki

   
Foto: Gladys Kulas
Holy Family Residence - nasz pierwszy występ w sezonie świątecznym. Bawiliśmy się świetnie! Kilka osób nawet zacząło tańczyć, co było bardzo budujące. Dziękujemy za zaproszenie!! Wesołych świąt!!!

Komentarze (3) | Dodaj

Kwestia perspektywy

2 grudnia 2012 r.

Bolesław Łucki


Ludzie spisują swoje myśli od tysięcy lat i wszystko już chyba zostało powiedziane. Nie napiszę więc z pewnością nic nowego. Pisanie jednak pomaga mi uporządkować myśli, a tych kłębi się w głowie niezliczona ilość.

Byłem dziś znów w Forks i nad filiżanką czarnej palonej kawy naszły mnie myśli o Człowieku. O jego początkach i przyszłości. Chwyciłem więc za długopis i zacząłem pisać.

Nie ulega wątpliwości, że wszystko ma swój początek i koniec. Rodzaj ludzki też. Jego początki znamy. Z dotychczasowych osiągnięć paleontologii i badań genetycznych tysięcy ludzi na całym świecie wynika, że kolebką ludzkości była Afryka. Tam pojawili się pierwsi ludzie i stamtąd, rozmnażając się obficie, rozeszli się po całym świecie. Tak się to wszystko zaczęło, a jak się skończy? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że okres pomiędzy początkiem i końcem istnienia Człowieka na Ziemi można umownie podzielić na jakieś etapy, np. powstanie, rozwój, rozkwit, upadek i dezintegracja. W tym czasie też liczebność przedstawicieli rodzaju ludzkiego będzie się zmieniała - na razie nieustannie (z małymi przerwami na wzajemne wyrzynanie się) rośnie i nic nie wskazuje na to, żeby tempo wzrostu szybko zmalało. Należy jednak przypuszczać, że kiedyś nastąpi moment przełomowy, w którym sytuacja się odwróci - populacja zacznie się zmniejszać aż do całkowitego zaniku. Tego jednak nikt nie wie. Na razie liczba ludzi rośnie - czy to jest etap rozwoju, czy może już rozkwitu?

Wiemy też, że ludzie kultury olduwajskiej (najstarsza kultura paleolitu rzędu 2 mln lat), od których zaczęła się ludzka epopeja, zupełnie nie przypominają dzisiejszych odmian rasowych człowieka. Nauka wyraźnie określa zależność charakterystyk odmian rasowych od środowisk, w których się kształtowały. Od natury - klimatu, ekosystemu, diety, itp. Człowiek jednak, dzięki swoim możliwościom intelektualnym, ma coraz mniej wspólnego ze środowiskiem naturalnym - szczególnie ten Człowiek, który spędza życie w klimatyzowanych wnętrzach i żywi się sztucznie wyprodukowaną żywnością. Na razie jeszcze takich „sztucznych” ludzi jest na Ziemi zdecydowana mniejszość, acz stosując ekstrapolację można przypuszczać, że standard życia określany przez tych ludzi jako wysoki, będzie celem pozostałych społeczności, żyjących ciągle w symbiozie z naturą. Dążenie do tak widzianego dobrobytu wygląda na dość powszechny trend w rozwoju świata.

Co będzie jednak w przyszłości, gdy wszyscy ludzie będą mieszkali w jednakowych, sztucznie stworzonych przez siebie, dla siebie, warunkach? Gdy ich cechy gatunkowe będą kształtowane nie przez naturę, a przez identyczne na całej planecie sztucznie stworzone warunki uznane przez światłe umysły za komfortowe? Co będzie, gdy wskutek płodności wzrastającej nieustannie populacji, typy rasowe przemieszają się ze sobą tak, że pojęcie czystości „rasowej” straci sens? Już dziś widać, że to jest możliwe. Widać, że kiedyś dojdzie do wykształcenia się jednego typu człowieka – Homo Perfectus(?). Oczywiście jest to kwestia tysięcy (może milionów) lat, ale kiedyś przecież, jeżeli nic się nie zmieni, do tego dojdzie. Czy człowiek wtedy nie będzie dla człowieka wilkiem? Czy sąsiad uzna sąsiada za przedstawiciela tego samego „narodu”?

Jeżeli nie będzie na Ziemi ludzi białych, czarnych, żółtych czy czerwonych, a wskutek przemieszania genów powstanie jedna „rasa”, to jaka będzie wtedy kultura, jaki język? Czy będzie prawica, lewica, komunizm czy jakaś inne, nieznane jeszcze dziś, a zwalczające się nawzajem, polityczne ideologie? Zinstytucjonalizowanych religii chyba wtedy nie będzie. Rozwój Człowieka musi przecież kiedyś wejść na poziom, z którego da się sięgnąć w przestrzeń duchową bez pośrednictwa drugiego człowieka, który z tego żyje.

Nikt nie wie jak się potoczą losy rodzaju ludzkiego, albowiem nikt nie zna (poza kilkoma nawiedzonymi prorokami) przyszłości i nie wiadomo ile jeszcze czasu dane jest nam istnieć. Mając jednak dość precyzyjną wiedzę o przeszłości i teraźniejszości, czy nie należałoby zacząć przewartościowywać współczesnego pojmowania świata tak, by spoglądać w przyszłość z ufnością, a nie ze strachem?

Komentarze (28) | Dodaj