czyżby?

29 grudnia 2007 r.

Bolesław Łucki

najwyższą formą zrozumienia
była akceptacja?

Komentarze | Dodaj

Kto odpowie...

27 grudnia 2007 r.

Bolesław Łucki

1. Dlaczego rasizm jest zabroniony prawnie, a indoktrynacja, która wyrządza o wiele więcej szkód człowiekowi, nie jest?
2. Dlaczego reklama papierosów jest zabroniona, a reklama samochodu, który ma o wiele bardziej destrukcyjny wpływ na człowieka i środowisko, nie jest?

Komentarze | Dodaj

Z cyklu: Herezje i urojenia

25 grudnia 2007 r.

Bolesław Łucki

  1 Fundamentalną przyczyną powstania i rozwoju cywilizacji1) jest zdolność człowieka do formułowania pytań oraz szukania i udzielania odpowiedzi.
  2 Pytanie bez odpowiedzi jest dla intelektu2) elementem wytrącającym go z równowagi i powoduje strach, który paraliżuje postęp. Dlatego każde pytanie musi uzyskać odpowiedź bez względu na to czy będzie ona racjonalna11) czy nie.
  3 Gdyby człowiek nie zadawał pytań, albo je zadawał i nie szukał na nie odpowiedzi, to dziś mieszkalibyśmy w nieźle urządzonych jaskiniach, a planeta byłaby ekologicznie7) o wiele zdrowszym miejscem do życia.
  4 Cecha intelektu2), która umożliwia postawienie znaku zapytania na końcu myśli przebiegającej przez mózg, leży u podstaw powstania i rozwoju filozofii3), z której później rozwinęły się nauki4) i religie6).
  5 Nauka4) dostarcza odpowiedzi empirycznych10), religia teoretycznych.
  6 Poziom nauki (wiedzy5)) jest odwrotnie proporcjonalny do wpływów religii6) (wiary9)).
  7 Wiedza5) jest miernikiem rozwoju cywilizacji1).
  8 Wyższy stopień cywilizacji osiąga się poprzez poszerzanie zasobów wiedzy i wynikającą z tego automatyczną redukcję ilości dogmatów8).
  9 Przyjmując dziesięciostopniową skalę rozwoju cywilizacji od zera (najniższy stopień rozwoju, olbrzymia przewaga wiary nad wiedzą) do dziesięciu (cywilizacja posiadająca empiryczne odpowiedzi na zdecydowaną większość pytań), cywilizacja zachodnia jest prawdopodobnie gdzieś na poziomie „2”.
  10 Sfera poznania jest ograniczoną przestrzenią mieszczącą empiryczne i teoretyczne odpowiedzi na wszystkie znane i nieznane pytania. Postęp polega na wymianie odpowiedzi teoretycznej, która zawsze jest pierwsza, na empiryczną; innymi słowy - wiara ustępuje tylko pod naporem wiedzy.
_____________
1) Cywilizacja - stan rozwoju społeczeństwa w danym okresie historycznym, który charakteryzuje się określonym poziomem kultury materialnej, stopniem opanowania środowiska naturalnego i nagromadzeniem instytucji społecznych. Stanowi ona najwyższy poziom organizacji społeczeństw, z którymi jednostki identyfikują się.

2) Intelekt – zdolności umysłowe, kultura umysłowa człowieka. Również inna nazwa umysłu, rozumu, inteligencji (w odróżnieniu od uczuć, woli, zmysłów). Ogólnie rzecz ujmując, intelekt jest iloczynem zdolności umysłowych, doświadczenia oraz wiedzy człowieka.

3) Filozofia – termin pierwotnie oznaczał poszukiwanie, umiłowanie mądrości. Filozofia zajmuje się ogólnymi, podstawowymi zagadkami świata: naturą istnienia i rzeczywistości, poznawalnością prawdy i tym, jakie działanie jest pożądane. Dzieli się na: ontologię (teoria bytu), epistemologię (teoria poznania) i aksjologię (teoria wartości).

4) Nauka - autonomiczna część kultury służąca wyjaśnieniu funkcjonowania świata, w którym żyje człowiek. Nauka jest budowana i rozwijana wyłącznie za pomocą tzw. metody naukowej lub metod naukowych nazywanych też paradygmatami nauki poprzez działalność badawczą prowadzącą do publikowania wyników naukowych dociekań. Proces publikowania i wielokrotne powtarzanie badań w celu weryfikacji ich wyników, prowadzi do powstania wiedzy naukowej dostępnej dla całej ludzkości. Zarówno ta wiedza jak i sposoby jej gromadzenia określane są razem jako nauka.

5) Wiedza - termin dotychczas nie posiada ogólnie uznanej definicji. Za klasyczną uznaje się definicję Platona z dialogu Teajtet, gdzie Sokrates w rozmowie z Teajtetem dochodzi do sformułowania definicji, że wiedza to prawdziwe, uzasadnione przekonanie. Nowa Encyklopedia Powszechna definiuje wiedzę jako „ogół wiarygodnych informacji o rzeczywistości wraz z umiejętnością ich wykorzystywania”.

6) Religia - system wierzeń i praktyk, określający relację jednostki do różnie pojmowanej sfery sacrum, czyli świętości i sfery boskiej. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

7) Ekologia - nauka o strukturze i funkcjonowaniu przyrody, zajmująca się badaniem oddziaływań pomiędzy organizmami, a ich środowiskiem.

8) Dogmat - twierdzenie w jakiejś religii lub szkole filozoficznej przyjęte bez dowodu i niepodlegające dyskusji.

9) Wiara - w mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś. W religioznawstwie polega na przyjęciu istnienia lub nie istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt.

10) Empiryzm - pogląd, według którego zasadniczą rolę w poznaniu odgrywa doświadczenie.

11) Racjonalny - oparty na nowoczesnych, naukowych metodach, dobrze zaplanowany i dający dobre wyniki, oparty na logicznym rozumowaniu, kierujący się rozumem, logiką.

Komentarze | Dodaj

Robert Pirsig pytał:

24 grudnia 2007 r.

Bolesław Łucki

"Why, for example, should a group of simple, stable compounds of carbon, hydrogen, oxygen and nitrogen struggle for billions of years to organise themselves into a professor of chemistry? What's the motive?"

I know... it's simple... because there is a chemistry.

Komentarze | Dodaj

Boże Narodzenie

23 grudnia 2007 r.

Bolesław Łucki

Motto: „Gdy jedna osoba cierpi na urojenie to jest obłęd. Kiedy wielu ludzi cierpi na urojenie to jest religia” - Robert Pirsig ("Robert Pirsig is probably the most widely read philosopher alive" - The Observer)

Obchodząc święta Bożego Narodzenia, niewielu się chyba zastanawia skąd wziął się ten zwyczaj. Zwykle skupia się w tym czasie na rodzinie, prezentach, odpoczynku i uciechach kulinarnych, a nie na odkrywaniu związków przyczynowo-skutkowych. A przecież za tym świętem kryje się starsza niż samo chrześcijaństwo, potężna historia związana ze ścieraniem się światopoglądów i cywilizacji, które kształtowały, i ciągle kształtują, rejon rozpościerający się nierównomiernie (głównie na północ) dookoła miejsca zwanego symbolicznie „ziemia święta”. Myślę tu o cywilizacji rzymskiej i następujących po niej cywilizacjach bazujących na kulcie Jezusa.

Przyjmuje się, że cywilizacja i kultura rzymska trwała około 1000 lat i upadła, ustępując miejsca cywilizacjom łacińskiej i bizantyjskiej. Historycy debatują na temat okoliczności upadku Imperium Rzymskiego i do dziś nie mogą zamknąć listy przyczyn zmierzchu tak wysoko rozwiniętej cywilizacji. Generalnie, przyjmuje się, że głównym powodem upadku był dyktatorski i, w końcowym okresie, skorumpowany charakter rzymskiej polityki. Cywilizacja ta miała 1000 lat na ukształtowanie świata, ludzi, zwyczajów. Przez dziesięć wieków tworzyła się potężna kultura, która przetrwała w wielu wymiarach do dziś.

Wyznawcy ideałów głoszonych przez Jezusa nie przyszli z innego świata - oni też byli dziećmi rzymskiej cywilizacji. Niezbyt posłusznymi, jak się okazało, albowiem mając nowe pomysły na życie, dążyli do wyeliminowania, a gdy to się nie udawało, do przekształcenia zakorzenionych rzymską tradycją zwyczajów i nadania im nowego znaczenia, zgodnego z głoszonymi przez nich ideałami. Stąd mamy aż tyle rzymskich elementów w celebrowaniu święta, które w czasach rzymskich nazywano Sol Invictus i które w IV wieku Kościół przemianował (ciekawe dlaczego?) na Boże Narodzenie. Śpiewanie kolęd, życzenia i dawanie prezentów ma swoje korzenie w rzymskich obchodach calendae, gdy 1 stycznia konsulowie rzymscy obejmowali urzędy. Było to święto, w czasie którego odwiedzano się, składano sobie podarki i życzenia pomyślności, i ... śpiewano kalendy - powitalne pieśni na cześć gospodarza. Wiele też przedchrześcijańskich zwyczajów związanych z oddawaniem czci bogom zostało przejętych przez Kościół i włączonych w obrzędy celebrujące narodziny nowego boga. Nie dało się ich wyplenić, a nieudane próby podejmowane przez Kościół, nastawiały społeczności wrogo do nowej wiary.

Datę narodzin Jezusa wyznaczono sztucznie na dzień, w którym w czasach przedchrześcijańskich obchodzono uroczystości ku czci lokalnych bogów tylko dlatego, żeby osłabić tradycje i stopniowo wymienić stare zwyczaje na nowe, lepsze(?). A żeby już całkiem oddzielić się od poprzedniej cywilizacji, Kościół zdecydował, po około pięciuset latach, agresywnego czasem, wprowadzania lepszej wiary, że czas już na „naszą” erę. Podjęto kolejny krok osłabiający znaczenie kultury rzymskiej – postanowiono liczyć lata nie od założenia Rzymu, który dał zręby kulturze zachodniej, ale od dnia, w którym urodził się Jezus. Nikt jednak nie wiedział, kiedy to było, więc na podstawie ówczesnego poziomu wiedzy, ustanowiono początek ery chrześcijańskiej, czyli dionizyjskiej (od imienia mnicha Dionizjusza, który pomylił się w swoich rachubach o ładnych kilka lat), na 754 lata po założeniu Rzymu.

Gdyby nie papież Jan I, pomysłodawca wprowadzenia nowej ery, oraz Dionizjusz Mały, który prócz kilkuletniej pomyłki w określeniu daty urodzenia Jezusa, przeoczył rok zerowy, odkreślając w kalendarzu grubą krechą czasy Rzymian od „naszych”, żylibyśmy, jak przystało, w roku 2760*) od założenia kolebki zachodniej cywilizacji. Ale nie żyjemy. Mamy to, co mamy. Według dzisiejszych danych, dzień, w którym piszę te słowa można umieścić w przybliżeniu od około 2011 do około 2015 lat po urodzeniu Jezusa w erze, która, po odwróceniu się od poprzedniej cywilizacji, przeszła przez najczarniejsze czasy i potrzebowała setek lat, żeby w niektórych dziedzinach dojść do osiągnięć, którymi cieszyli się już starożytni Rzymianie. Celebrujemy rzymskie i starosłowiańskie zwyczaje przybrane w ociekające złotem i czerwienią szatki i zastanawiamy się jak to właściwie jest, że daliśmy się tak wpuścić w maliny. Dlaczego nie rozwijano cywilizacji rzymskiej, eliminując tylko negatywy, które doprowadziły do jej upadku? Dlaczego odcięto się z taką stanowczością od kultury, która osiągała sukcesy w tak wielu dziedzinach? Dlaczego bogowie wymieniający się na stanowiskach odpowiedzialnych za opiekę nad swoimi owieczkami każą każdej cywilizacji zaczynać od początku? Dlaczego ludzie muszą przechodzić przez piekło na ziemi, żeby dojść do jako takiego dobrobytu tylko po to, żeby po kolejnej niebiańskiej reorganizacji ich cywilizacja zaczynała wszystko, po raz któryś z kolei, od początku? Czy to zależy od bogów, czy ludzie sami sobie gotują taki los?

Za kilka dni wstąpimy w nowy rok obliczony, dość chyba niekompetentnie, na 2008. Nie zmienia to na szczęście niczego w moim czasie, który obliczam sobie od dnia, w którym przyszedłem na świat. Obojętnie też czy sto, czy milion lat od jakiegoś wiekopomnego wydarzenia, mój czas do emerytury jest ściśle określony przepisami i na ten dzień czekam z utęsknieniem, żeby zająć się w końcu tym, co najbardziej lubię…

Szczęśliwego nowego roku!

*) Przybliżona data, za którą nie biorę odpowiedzialności, jako, że nie jestem rachmistrzem.

Komentarze | Dodaj

Szczęśliwego nowego roku!

20 grudnia 2007 r.

Bolesław Łucki

Idą święta. Wszędzie idą. Na każdym kontynencie składa się w tym szczególnym czasie hołd tradycjom przekazywanym z pokolenia na pokolenie, otacza opieką potrzebujących.

Od wieków, święta te obchodzi się wszędzie, w przybliżeniu, w tym samym, okołonoworocznym okresie; z założenia, w pogodnej i spokojnej atmosferze.

W zależności od miejsca, obchody nabierają indywidualnego charakteru, związanego z lokalnymi tradycjami.

Są jednak w nich elementy wspólne dla wszystkich kultur: celebrowanie wolności, miłości, braterstwa, szacunku dla otoczenia i sił przyrody. Robi się rachunek minionego roku, analizuje porażki, świętuje sukcesy, spogląda z ufnością w przyszłość. Wszędzie tak samo. O czym to świadczy? Czyż na którymś tam poziomie świadomości, intelekt nie jest taki sam u wszystkich ludzi?

Co więc nas różni? Skąd biorą się konflikty, podziały, swary? Azjata, Afrykanin, Amerykanin, wszyscy jesteśmy ludźmi. Wszyscy żyjemy tutaj, a nie gdzieś tam, na innej planecie. Wszyscy mamy przyszłość na Ziemi i jesteśmy zdani sami na siebie. Nikt nie zbuduje naszym dzieciom lepszego świata. Jeżeli my tego nie zrobimy, to kto?

Człowiek najpierw ulepszał swoją jaskinię, później mieszkanie, jeszcze później miasto i kraj i kontynent. Jesteśmy na etapie kształtowania planety. Znajdźmy więc jakiś sposób na świętowanie lokalnych tradycji w kontekście wartości uniwersalnych łączących wszystkich ludzi, wszystkie kultury, a nie tylko tych z naszego podwórka. Pielęgnując swoje tradycje, wzbogaćmy je respektem dla innych kultur, zwyczajów, wierzeń. Celebrujmy święta w duchu eliminacji podziałów, a nie wyolbrzymiania różnic. W duchu porozumienia, a nie konfrontacji. Siebie tylko mamy, siebie, i tylko na siebie możemy liczyć w potrzebie.

Pomosty są zwykle najsłabsze w środku rozpiętości - tam właśnie trzeba nam się spotykać i te miejsca umacniać.

Pogodnych świąt i szczęśliwego nowego roku!

Komentarze | Dodaj

małe myśli na dziś

18 grudnia 2007 r.

Bolesław Łucki

***
czas na działanie jest dziś
bo jutro jest już dla czegoś innego

***
nie można zbudować przyszłości
odkładając działanie do jutra

***
sens planu leży
w jego realizowaniu

***
krok w przód zrobi tylko ten
kto idzie

***
nie ma świetlanej przyszłości
bez pracowitej teraźniejszości

***
zrób coś
albo odejdź

***
każdy dzień niesie
plon poprzedniego dnia

***
cicha noc jest
zwiastunem dobrego dnia

***
spoglądając za siebie
można sięgnąć wzrokiem daleko w przód

***
odpoczynek istnieje tylko po pracy
później jest już tylko lenistwo

***
nie pytaj o drogowskaz
jak nie wiesz gdzie chcesz dojść

***
słońce wschodzi tylko dlatego
że ziemia się kręci

***
dojrzałość młodości buduje się
na doświadczeniu starości

***
po drugiej stronie zła
jest zawsze dobro

***
bez cudu świętość jest
dużo szlachetniejsza

***
czystość jest relatywna
dla żyjącego w bagnie

***
każdy człowiek jest istotą duchową
tylko nieliczni są religijni

***
nazwanie siebie sprawiedliwym
nie czyni z nikogo kata

***
religia jest rezultatem
braku wiary w człowieka

***
jasność bije od waszeci
świętość to czy próchno świeci

***
gdyby każdemu nieuczciwemu odjąć oko
to ludzkość by się składała z cyklopów

***
gdyby grzeszników wysłać na księżyc
to ziemia byłaby piękną bezludną planetą

***
do prawdziwej władzy można dojść tylko
przez podporządkowanie się woli większości

***
każdy mężczyzna jest dobrym mężem
ale nie każdemu żona o tym powie

***
zatknąć sztandar na szczycie można wtedy
gdy się go tam samemu wniesie

***
głupota leży
najbliżej szczęścia

***
nuda rodzi niekiedy
bardzo interesujące pomysły

***
nawet jak pieje
kura zawsze będzie znosić jajka

***
najgorsza jest w życiu świadomość
że zawsze może być lepiej albo gorzej

***
każdy idzie przez życie własną drogą
tylko niektóre z nich się na chwilę przetną

***
miłość potrzebuje
tylko drugiej miłości

***
bez zdrowia nie ma dobrego samopoczucia
bez miłości nie ma życia

***
dostęp do źródła ma tylko ten
kto idzie pod prąd

***
z prądem płyną
tylko martwi

***
pod nieobecność młodości
i starość jest piękna

Komentarze | Dodaj

Postawy 71

17 grudnia 2007 r.

Bolesław Łucki

Po dość przydługiej nieobecności, zapraszam do kolejnego, już świątecznego numeru "Postaw".

Komentarze (2) | Dodaj

Polemika

11 grudnia 2007 r.

Bolesław Łucki

Nie bardzo rozumiem wypowiedź p. Mariana Kałuskiego na temat (a może nie na temat) artykułu, który ukazał się w litewskim tygodniku „Veidas“. Autor nazwał artykuł "paszkwilem" nie obalając ani jednej tezy tamże zaprezentowanej.

„Veidas“ twierdzi, że Marszałek był "bardzo szorstki, zadufany w sobie, jak wszyscy dyktatorzy, słabo wykształcony, nienawidził demokracji, gardził swoimi współtowarzyszami i współpracownikami" - czy p. Kałuski ma odmienne zdanie na temat tych cech Piłsudskiego? Czyżby Piłsudski był łagodny, dobrze wykształcony, kochał demokrację... itd?

„Veidas“ twierdzi, że Marszałek "uważał swoją ojczyznę za część składową Polski, w najlepszym wypadku - województwo. Liczył na to, że Litwini z radością zostaną obywatelami Polski i wtopią się w nią, podobnie jak Ukraińcy i Białorusini, co dla nich miało być wielkim zaszczytem. Jednakże nasi dziadkowie i ojcowie zaprezentowali niebywałą niewdzięczność i zawziętość - postanowili tworzyć swoje odrębne państwo" - czy p. Kałuski twierdzi, że Litwini nie powinni mieć swojego państwa? Że historię trzeba cofnąć do czasów "świetności" Rzeczpospolitej?

„Veidas“ twierdzi, że "Polska międzywojenna była prawdziwym więzieniem narodów; Litwini, Białorusini, Ukraińcy byli okrutnie represjonowani - wsadzani do więzień, obozów, ich szkoły były zamykane, cerkwie przekształcane w kościoły" - czy p. Kałuski twierdzi, że mniejszości narodowe cieszyły się w Polsce międzywojennej tymi sami prawami co Polacy? Że Polska była dla nich krajem mlekiem i miodem...? Może te słowa napisał ktoś, kto na swojej skórze doświadczył w tamtych czasach niesprawiedliwości od Polaków?

Tereny należące niegdyś administracyjnie do Polski są ciągle przesiąknięte polskością. Podobnie, ślady kultury naszych wschodnich sąsiadów są obecne na terenie dzisiejszej Polski. Granice państwowe dzielą linearnie kultury, między którymi granice są zwykle bardzo rozmyte. Jątrzące teksty, takie jak ten p. Kałuskiego, nie służą niczemu dobremu. Używanie nieadekwatnych do sytuacji terminów takich jak "paszkwil", "artykulik" itp. oraz dość luźne i karkołomne czasem wnioski jakie p. Kałuski wysnuwa z czytanych przez siebie tekstów (Np. ten: "Według Veidas wygląda na to, że w Polsce panowały warunki gorsze od tych, jakie były w stalinowskim Związku Sowieckim") nie zachęca do szacunku dla dorobku kulturalnego jednego narodu, znajdującego się na terenie sąsiada oraz do jego ochrony i konserwacji.

Porozumienia nam trzeba p. Kałuski, a nie wojny.

Komentarze | Dodaj

Zaproszenie

2 grudnia 2007 r.

Bolesław Łucki

Chyba rzadko kto zauważył, że w "komentarzach", pod felietonem "Iż Polacy nie gęsi?", toczy się całkiem interesująca dyskusja. Zapraszam do udziału i wymiany poglądów... również po angielsku.

Komentarze (2) | Dodaj