Informacja

30 listopada 2007 r.

Bolesław Łucki

Procedura zakładania konta na tej stronie internetowej została znacznie uproszczona.

Komentarze | Dodaj

do ciebie mówię kobieto

25 listopada 2007 r.

Bolesław Łucki

do ciebie mówię kobieto
brzemienna nieznośnym
ciężarem niepewności
smukłym jak różdżka palcem
dotknęłaś życia pełznącego
pod grubą warstwą mułu
trąciłaś głaz milczący od wieków
wstrząsnęłaś zręby wieczności
i po co?
i tak nic się nie zmieniło
noc jak zwykle ciszą zaszła
i niebo się zorzą maluje
tylko skowyt słychać
jeszcze pokorny
daleko
aż i on utonął
w szarości

Komentarze | Dodaj

Krytykować, czy nie?

22 listopada 2007 r.

Bolesław Łucki

Poniższy artykuł stanowi kontynuację tematu „krytyka” poruszonego w liście Artura CE do Redakcji PW („Puls Winnipegu”)

Jak świat długi i szeroki, wszyscy ludzie dążą do ulepszenia siebie i swojego środowiska. Polonia nie jest inna - my też chcemy być lepsi, piękniejsi i chcemy, żeby nas podziwiano. Poszczególni przedstawiciele naszej społeczności podejmują czasem olbrzymi wysiłek, żeby udoskonalić swoje poczynania. I nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie drobne „ale”. Żeby coś udoskonalić, potrzebna jest krytyczna ocena dzieła i tu zaczyna się problem, albowiem zwykle rezultatem krytyki jest albo obrażony autor, albo atak na krytyka. Czasem nawet jedno i drugie. Rzadko kto potrafi skorzystać z nadarzającej się okazji i wykorzystać krytykę dla własnych korzyści.

Jeżeli zgodzić się z twierdzeniem, że „krytyka” powinna mieć miejsce wszędzie, gdzie obecna jest „twórczość” - bo jakże by inaczej! - to kwestią podlegającą dyskusji powinna być nie ocena krytyka, tylko sztuka konstruktywnego przyjmowania krytyki. Krytyka bowiem może mieć poważny wpływ na udoskonalenie działalności każdego twórcy pod warunkiem jej właściwego przyjmowania.

Wyjątek od tej reguły mogą stanowić - ewentualnie - wybitne jednostki, których twórczość jest już uznana na świecie, a ich dzieła znajdują się w kolekcjach koneserów.

Każdy z nas ma wkład w szeroko pojętą jakość polskiej grupy etnicznej i im doskonalsza jest działalność indywidualnych osób, tym piękniejszy jest obraz Polonii. Z takiego właśnie powodu, każdy twórca (czy też szerzej – „osoba publiczna”) powinien dołożyć wszelkich starań, żeby to, co robi, było DOBRE, czyli jak najbliższe standardu jakości określanego w danym czasie, dla danej dziedziny. Każda z dziedzin, bowiem, go posiada i do niego dążą ci, którym zależy na wyjściu z kategorii „mierność”, „kicz” czy „bylejakość”.

Krytykę można przyjąć, albo nie. Można ją nawet skrytykować! W wyniku krytyki można zmienić nieco swoją działalność, albo brnąć uparcie do przodu w przekonaniu o własnej doskonałości. Nigdy jednak nie można atakować krytyka za jego opinie. W wielu przypadkach nie jest to łatwe, bo w grę wchodzą czasem niepohamowane emocje, ale, wracając do początkowej tezy o niezbędności „krytyki” tam, gdzie obecna jest „twórczość”, uważam, że krytykom należny jest szacunek. Dzięki ich uwagom bowiem, jakość życia się ciągle podnosi.

Na łamach mojej strony autorskiej miałem w czerwcu interesującą dyskusję na temat krytyki ze znaną wszystkim w Winnipegu osobą, która ukryła się przewrotnie pod pseudonimem Mańka. Niestety, z powodów technicznych, wymiana poglądów zniknęła już z mojej witryny. Przytoczę ją więc albowiem myślę, że wszyscy, bez wyjątku, są przekonani o tym, że w życiu człowieka jest zawsze miejsce na podnoszenie jakości. Do tego jednak potrzebna jest „krytyka”, czyli, jak definiuje ją „Słownik języka polskiego PWN” - »surowa lub negatywna ocena kogoś lub czegoś«. Robi się to nie po to, żeby kogoś, że tak powiem, „zdołować”, ale po to, żeby doskonalić dzieło. Depresja autora krytykowanej twórczości – jeżeli wystąpi - jest jakby produktem ubocznym i człowiek musi się z nią uporać sam.

Bolesław Łucki:
17 czerwca 2007 r.
[…] Czy omawiając i oceniając jakieś dzieło literackie, spektakl teatralny, koncert, wystawę, czy cokolwiek innego, należy skupić się wyłącznie na pozytywnych aspektach danej pracy i te podkreślać, czy starać się w miarę obiektywnie dostarczyć czytelnikowi, a co ważniejsze samemu twórcy, materiału krytycznego, dzięki któremu następne dzieło mogłoby być lepsze? Jedni powiedzą, że krytykować jest nieładnie, że trzeba skupić się na pozytywach, a jak ich nie ma, to lepiej milczeć. Inni znów, że trzeba chwalić, ale jednocześnie kulturalnie wytknąć mankamenty. Czy można komuś wytknąć mankamenty grzecznie? Wątpię...

Mańka:
25 czerwca 2007 r.
Zastanawiam się czy dobrze zrozumiałeś zasady krytycznej oceny pracy twórczej. Nie chodzi tu bowiem o „chwalenie” ale umiejętność dostrzeżenia pozytywnych i negatywnych aspektów. Jeżeli chce się naprawdę kogoś zachęcić do dalszej twórczości i spowodować by nasze wskazówki wpłynęły na poprawę przyszłych utworów nie można jedynie „wytknąć mankamentów” nawet, jeśli zrobi to się „grzecznie”.

Bolesław Łucki:
25 czerwca 2007 r.
Krytyczne wypowiadanie się na temat twórczości artysty wymaga znajomości rzemiosła, którym on się posługuje. Opinia krytyka w takim przypadku powinna zawierać tak pozytywy (jeżeli są) i negatywy (jeżeli są), i być uznawana za w miarę miarodajną. W przypadku braku pozytywów, krytyk może nie widzieć przyszłości dla artysty w dziedzinie, którą ocenia i moim zdaniem, ma on prawo wypowiedzieć się na ten temat. Kwestią drażliwą pozostaje to, jak taka opinia zostanie przyjęta przez artystę i opinię publiczną.

Mańka:
26 czerwca 2007 r.
W każdej dziedzinie jest tylko kilku PRAWDZIWYCH krytyków, którzy znają się na rzeczy na tyle aby móc powiedzieć wprost, że w danym przypadku absolutnie nie ma pozytywów. Opinie tych, którym wiedza i doświadczenie pozwala na takie stwierdzenia są na ogół przyjmowane bez szemrania zarówno autora (nawet jeśli prywatnie odbiera to jako zawodowa klęskę) jak i publiczności.
Domorośli krytycy, którzy zaledwie liznęli wiedzy z zakurzonych książek w niedzielne popołudnie powinni powstrzymać się przed jednoznacznymi wyrokami.

Bolesław Łucki:
26 czerwca 2007 r.
To jest dość śliski temat... przypuszczam, że pod pojęciem „PRAWDZIWYCH” rozumiesz najpopularniejszych albo najbardziej wpływowych i rzeczywiście, ich opinie mają największą siłę przebicia. Zapewniam cię jednak, że znających się na rzeczy krytyków jest znacznie więcej, niż kilku. A „domorośli krytycy” istnieli od zawsze i najprawdopodobniej nigdy nie znikną z powierzchni ziemi. Krytyka polega na ocenie dzieła według jakichś kryteriów, a te, choćby najbardziej profesjonalnie sformułowane, są przecież subiektywne. Dlatego zawsze znajdą się tacy, którzy krytyki nie przyjmą. Czasem to dobrze, bo z czasem twórczość okazać się może wybitną, a czasem źle, bo świat wypełnia się miernotą. Chodzi więc o to, żeby nauczyć się konstruktywnego wykorzystywania krytyk dla własnych korzyści, niezależnie od tego, skąd one pochodzą. W końcu i tak, to tzw. „rynek” zdecyduje czy coś ma wzięcie, czy nie.

Na ostatni wpis Mańka już nie odpisała, a szkoda, bo może doszlibyśmy do wspólnych wniosków i kto wie, może byłyby one budujące?

Na zakończenie komentarza na temat krytyki chciałbym się jeszcze zastrzec, że wiem, jaka jest różnica między krytyką i krytykanctwem. Zachęcam też czytelnika, który nie zgodzi się z wyłożonym wyżej poglądem, do próby zrozumienia różnicy między tymi pojęciami.

Komentarze | Dodaj

Iż Polacy nie gęsi?

16 listopada 2007 r.

Bolesław Łucki

Motto:
A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają. Mikołaj Rej (1505-1569)

Poniższy tekst omawia jeden z problemów dotyczących integracji młodej Polonii ze środowiskiem polonijnym, poruszony w dwóch listach opublikowanych w Polonijnym Biuletynie Informacyjnym nr 4 w Winnipegu. Autorzy listów wyrażają w nich poczucie odizolowania od życia w środowisku polonijnym z powodu niemożności porozumienia się w języku polskim. Problem ten jest dość powszechny na całym świecie i warto go chyba zgłębić. Może doprowadzi to do rozwiązań satysfakcjonujących wszystkich zainteresowanych. Oto trzy cytaty z wyżej wspomnianych listów:

"It is not fair that people who truly want to take part in embracing and promoting their heritage are being excluded from current issues in their communities."

"The invitation was ALL IN POLISH, which made me assume that the meeting would obviously be ALL IN POLISH. How can I not feel excluded?"

"There are many people in the Polish community in Winnipeg that may not be as intimidated and more willing to get involved if english is used more often. I realize that this is a Polish site, but many Canadian born people of Polish decent, although proud of their heritage, were not raised speaking the language."

Nie sądzę, żeby Polonia, czy organizacje polonijne świadomie wykluczały z kręgu swojej działalności osoby niemówiące po polsku. Mam wrażenie, że jest wprost przeciwnie. Wiele razy widziałem jak, w czasie rożnego rodzaju polonijnych spotkań prowadzonych w języku polskim, udzielano dodatkowych objaśnień w języku angielskim osobom, którym niski poziom znajomości języka polskiego ograniczał zrozumienie przekazywanych treści. Często też, osoby mające trudności w wysławianiu się po polsku, zabierają głos po angielsku i nikt ich za to nie gani. Integracja wymaga wysiłku obydwu stron - w Kanadzie, czy w Chinach, oficjalnym językiem Polonii jest język polski i to brak znajomości tego języka wyklucza człowieka ze środowiska, a nie odwrotnie.

Nie zmienia to faktu, że są i takie polonijne środowiska na świecie, gdzie, z najróżniejszych powodów, już nie mówi się po polsku i choć wcale nie twierdzę, że jest to jakaś gorsza Polonia (bo nie jest!), to myślę, że nie jest to dobry przykład do dobrowolnego naśladowania. Język stanowi bowiem olbrzymią wartość dziedzictwa narodowego i bez niego, obraz grupy etnicznej nie jest kompletny.

Kongres Polonii Kanadyjskiej wyciąga rękę do wszystkich, którzy czują się Polakami i próbując zachęcać do bliższych związków z kulturą polską, dostarcza podstawowe informacje w formie komunikatów, również w języku angielskim. Nie można jednak wymagać, żeby wszelka komunikacja w środowisku polonijnym była dwujęzyczna. Nie jest to ani ekonomiczne, ani nie służy podtrzymywaniu polskości wśród Polonii.

Przynależność do grupy etnicznej nie jest kwestią wyboru, ale indywidualne poczucie związku z nią, już jest. Każdy dorosły obywatel ma wybór i ten, który poczuwa się do związku z polską kulturą, czy ze środowiskiem polonijnym, sam określa zakres i stopień tego związku.

Jest wiele elementów integrujących grupę etniczną - język jest jednym z nich. Jeżeli komuś brakuje umiejętności językowych do pełniejszej integracji z polskością, to jedyną drogą na zbliżenie, jest nabycie tych umiejętności. W dzisiejszych czasach już nie można wymagać od Polonii żeby porozumiewała się między sobą językiem niepolskim. Nie można też autorom, czy redaktorom piszącym po polsku nakazać pisania w dwóch językach tylko dlatego, że ktoś nie dysponuje znajomością języka polskiego. Można by natomiast niektórym z nich doradzić doszlifowanie swoich literackich umiejętności tak, żeby poziom języka polskiego w środkach masowego przekazu był chociaż zbliżony do języka literackiego, ale to jest już całkiem inna para kaloszy.

Jest sprawą oczywistą, że żyjąc na co dzień w kraju posługującym się językiem niepolskim, łatwiej i wygodniej jest porozumiewać się językiem powszechnie używanym, niż zmuszać siebie i swoje dzieci do trudniejszego, bo dwujęzycznego stylu życia. Jest to kwestia komfortu. Wybór jednak, wraz z jego konsekwencjami, należy do indywidualnego człowieka. Są na świecie tysiące polskich domów, w których językiem "urzędowym" jest język polski i tam, prócz języka (czy języków) danego kraju, dzieci mówią, piszą i czytają po polsku bez większych trudności. Tam problemów językowych z integracją z Polonią nie ma, choć mogą być inne.

Odrębną sprawą jest popularyzowanie kultury i sztuki polskiej w środowiskach niepolskich. Tu przekaz informacji w zrozumiałym dla odbiorcy języku jest przedmiotem opracowań specjalistów biegłych nie tylko w języku odbiorcy, ale i w znajomości jego kultury. Formułowanie bowiem polskich wartości w języku obcym nie jest taką prostą sprawą jeżeli celem jest dotarcie i zainteresowanie odbiorcy przekazywaną treścią. Jest to odrębny "przemysł" poświęcony propagowaniu polskości na świecie i do niego raczej odsyłałbym tych, którzy nie znają języka polskiego, a nie do lokalnie działających artystów i działaczy polonijnych.

Podsumowując rozważania... jeżeli ktoś nie czuje się pełnowartościowym członkiem polskiej grupy etnicznej z powodów językowych, to nie jest to wina Polonii, ani autorów piszących po polsku. Pełniejsza integracja zależy od samego zainteresowanego i wymaga włożenia trochę wysiłku przynajmniej w rozumienie języka, którym się komunikujemy. Jestem przekonany, że katedry języka polskiego istnieją nie tylko na uniwersytetach w Polsce, a kursy języka polskiego są dostępne, w miarę chyba powszechnie, na całym świecie. Or, if you will, ask (you can even insist) your Polish parent (if she/he is still around) to communicate with you at home solely in Polish.

Dla chcącego, nie ma nic trudnego.

Komentarze (13) | Dodaj

11 listopada

1 listopada 2007 r.

Bolesław Łucki

Mam przyjemność powiadomić internautów odwiedzających tę witrynę, że w Winnipegu, w ramach tegorocznych obchodów Narodowego Święta Niepodległości odbywających się z inicjatywy Kongresu Polonii Kanadyjskiej Okręg Manitoba, będzie pokazany półgodzinny program o historii Polski. Program, przygotowany w formacie Power Point, jest w języku polskim i angielskim. W produkcji wykorzystano dzieła Jana Matejki, muzykę Fryderyka Chopina i fotografie z Katalogu Skarbów Dziedzictwa Narodowego ze strony internetowej http://polska.pl.

Prezentacja odbędzie się 11 listopada o godz. 15.00 w siedzibie Stowarzyszenia Polskich Kombatantów przy 1364 Main Street w Winnipegu, Manitoba.

Rzeczona prezentacja jest też dostępna do pobrania z tej witryny, tu obok, po lewej stronie - wystarczy kliknąć w guzik „11 listopada". (prezentacja została przeniesiona do działu "Pliki dźwiękowe")

Komentarze | Dodaj