Babie lato

14 października 2014 r.

Bolesław Łucki

    

 
Piękne lato mamy tej jesieni. Co odważniejsi zakładają nawet szorty i podkoszulki. Kto może, korzysta z łaskawości pogody. Kanadyjskie babie lato słynie z łagodności. Gdyby tak zimy były trochę cieplejsze, albo chociaż krótsze...

Komentarze | Dodaj

Zaproście mnie do stołu

13 października 2014 r.

Bolesław Łucki

Tak mi dziś przyszedł do głowy Szymanowicz i jego wiersz. Nie wiem dlaczego. Może to święto, za które indyk płaci gardłem? Wiersz był wtedy nieznany. Podobnie, jak jego autor. Dopiero Wojnarowska go wyśpiewała. Ze sceny. Na Famie my jej pomagaliśmy. Fajnie wyszło. My, to my... studenci z chóru Politechniki Szczecińskiej. Później poszło gładko. Piosenkę śpiewała cała Polska. Poeta już nie żył, więc nic mu było po tym. Skoczył z okna jak miał 20 lat. Ale matka przynajmniej miała smutną satysfakcję. Tak się to życie plecie.

Zaproście mnie do stołu

Zaproście mnie do stołu
zróbcie mi miejsce między wami.
Wspominajcie sobie trudne lata,
powiedzcie otwarcie co serdecznie boli,
może znajdzie się między wami wojażer
opowie zadziwiająco o barwnych egzotycznych krajach.
Ileż to razy będziemy wstawać
wznosząc uroczyste toasty,
po ilekroć zadrży stół od śmiesznych powiedzonek.
Zaśpiewamy wspólnie stare bliskie pieśni
a potem usadowieni wygodnie w skórzanych fotelach
zasłuchamy się w fortepianowe pasaże.
Tu za drzwiami podle i samotnie
zaproście mnie do stołu.

Komentarze | Dodaj

Project: "C18 Chair"

8 października 2014 r.

Bolesław Łucki

    

    
Krzesło kupione wiele lat temu. Stało rozklekotane w kącie na pięterku aż w końcu doczekało się drugiej, albo, raczej, co najmniej trzeciej młodości. Prawdopodobnie zostało zbudowane w osiemnastym wieku. Nosiło ślady napraw i zostało dość niedbale polakierowane współczesnym lakierem. Rozebrałem je prawie w całości. Jedna śruba nie dała się wykręcić więc została tak jak ją wkręcił stolarz-budowniczy. Elementy drewniane zostały lekko oszlifowane i pociągnięte olejną bejcą. Skóra z siedzenia była wyczyszczona i nasączona olejem kostnym. Całość wypolerowana starą wełnianą skarpetą.

Komentarze | Dodaj

Reminiscencja 003

7 października 2014 r.

Bolesław Łucki

Politechnika Szczecińska. Wydział Architektury. Rok 1969. Egzamin wstępny - rozmowa kwalifikacyjna z architektem Franciszkiem Kocimskim.

- Proszę podać nazwiska trzech znanych architektów.

- Hmmm... nie wiem... no... właściwie to nie znam.

- A architekta Józefa Cyrankiewicza pan zna?

- ...

Komentarze | Dodaj

Jeden dzień w Winnipegu

4 października 2014 r.

Bolesław Łucki

    

Komentarze | Dodaj

Reminiscencja 002

3 października 2014 r.

Bolesław Łucki

Właśnie skończyłem 18 lat. Paliłem od kilku miesięcy, ale potajemnie.

Na klatce było ciemno i gęsto od dymu. Skrzypnęły drzwi.

- Ty palisz? - spytał ojciec wchodząc.

Zamurowało mnie. Nie spodziewałem się, że wróci wcześniej.

- Uhm - bąknąłem, spodziewając się awantury.

- Tylko nie rzucaj petów na podłogę - rzucił i zniknął w ciemnościach korytarza.

***

Urodzinowy prezent samodzielnego podejmowania decyzji o sposobach rujnowania swojego zdrowia dziwił mnie i satysfakcjonował. Dziesięć lat było przyjemnie. Później zrozumiałem swój błąd. Pozbycie się nałogu, zajęło następne dziesięć.

Komentarze | Dodaj