to śpiewamy...

31 października 2012 r.

Bolesław Łucki

    

    
Foto: Gladys Kulas
Dzisiejszy halloweenowy występ w Polish Manor. Było strasznie. Wielki pająk prawie mnie zjadł. Repertuar w większości polski.

Komentarze | Dodaj

Spektakle: "Relacja" (2000)

30 października 2012 r.

Bolesław Łucki

    

  
Foto: Napoleon Milejszo
Pomysł złożenia hołdu syberyjskim zesłańcom powstał pod koniec 1999 r. i wyszedł od Janiny Lorenc. Spotkaliśmy się kilka razy dyskutując jak w najlepszy sposób osiągnąć taki szczytny cel. W materiałach, które miałem do dyspozycji znajdowały się książki z autentycznymi wypowiedziami zesłańców i te wypowiedzi stały się głównym elementem spektaklu. Wśród wykonawców recytujących wspomnienia było wielu takich, którzy sami przeżyli zsyłkę, więc spektakl był bardzo emocjonalny. Niestety nie mam zdjęć z występu (prócz widowni), ale mam kilka z prób.



Stowarzyszenie Polskich Kombatantów, Koło Nr 13
zaprasza na SPEKTAKL SŁOWNO-MUZYCZNY „Relacja”
przygotowany dla uczczenia 60. rocznicy wywozu Polaków na Syberię

13 lutego 2000 r., godz. 17.00, SPK Koło Nr 13, 1364 Main Street, Winnipeg Manitoba

Spektakl ten dedykuję mojemu ojcu Julianowi Łuckiemu, zmarłemu 28 stycznia 2000 r. w Szczecinie
Bolesław Łucki


W spektaklu udział biorą:
Artur Cehak - recytacja
Andrzej Szukiewicz - recytacja
Ryszard Tyborowski - gitara
Dariusz Kolarz - dźwięk
Ryszard Koltowski - światło
Ochotnicy

Scenariusz i reżyseria: Bolesław Łucki

W spektaklu wykorzystano fragmenty książek:
"Długie drogi Syberii", Kazimierz Kaz Ostaszewicz - Londyn 1986
"Cynga - wspomnienia z łagrów północy 1940-1944", Jerzy Drewnowski - Warszawa 1989
"Wspomnienia syberyjskiego zesłańca", Edward Toczek - Warszawa 1989
"Rozproszeni po świecie", Elżbieta i Janusz Wróbel - Chicago 1992

Wybrane fragmenty prezentują wspomnienia Polaków z okresu akcji przesiedleńczej zorganizowanej przez Rosjan na ziemiach polskich zagarniętych w wyniku porozumienia Stalina z Hitlerem 25 września 1939 r. Prezentowane wspomnienia obejmują okres od 10 stycznia 1940 r. do momentu przyjazdu na miejsce zsyłki.


PROGRAM

Wstęp - fragment książki "Rozproszeni po świecie" czyta Bolesław Łucki

Dlaczego? - poemat Bolesława Łuckiego recytuje Artur Cehak

Relacja - fragmenty wspomnień z początkowego okresu akcji przesiedleńczej czytają ochotnicy

Koncert - gra Ryszard Tyborowski, gitara
Lagrima (lza) - Francisco Tarrega, Mallorca - Issak Albeniz, El Ultimo Canto (Ostatnia modlitwa do Boga) Augustin Barrios-Mangore

Opowiadanie - fragment opowiadania E. Lastowskiego “Najstraszniejsza zima” czyta Andrzej Szukiewicz

Przebaczenie - fragment modlitwy Papieża deklamuje Janina Lorenc


Ochotnicy [w kolejności występowania]:

Janina Lorenc, Genowefa Kuzia, Czesława Pilozow, Janina Kmieć, Janina Rekrut, Stanisław Kmieć, Lech Fulmyk, Emil Rekrut, Bożena Turczynowicz, Henryk Kozubski, Stefan Olbrecht, Edward Szczepański, Roman Pieczonka, Grażyna Gałęzowska, Maria Więcek, Wacław Kuzia

Komentarze | Dodaj

Spektakle: "Kroki" (1999)

29 października 2012 r.

Bolesław Łucki

   
Mój pierwszy spektakl w Winnipegu. To było w 1999 r. - jeszcze w XX wieku. Bohaterem tego wydarzenia był Stanisław Zybała mieszkający wtedy w Ottawie. Już nie pamiętam jak mi się udało go odnaleźć, ale jakoś się z nim skontaktowałem i przyjechał do nas na spektakl. Niestety nie znalazłem żadnych zdjęć z przedstawienia. Wiem, że gdzieś je mam, ale... teraz znalazłem tylko program i wstęp, który czytałem na początku. Może kiedyś, jak mi zdjęcia wpadną w ręce, to je tu włożę. Winnipeski "Czas" też pisał o tym wydarzeniu.



SPEKTAKL POETYCKO-MUZYCZNY „KROKI”

Poemat wprowadzający

1 Przed 60 laty, 1 września 1939 roku z piekieł na świat wypuszczono demony
Nienawiść i żądza władzy rozpętały wojnę, która po wsze czasy zmieniła obraz świata
Tragicznie wypaczyła życie dwóch pokoleń straconych w ogniu totalnego konfliktu
I bezlitośnie wpłynęła na losy dzieci - pachnącego jeszcze dymem pożarów - pokoju
Wojnę, której złowieszcze dziedzictwo daje się odczuć nawet teraz -
Wnukom żołnierzy września

2 Cień wtedy zasłonił słońce
Oblicze przyszłości na długie lata stężało w bólu -
Życie wstrzymało oddech
Czas stanął w obawie przed jutrzejszym dniem
Strach rozciągnął skrzydła szeroko
A radość skryła się za gardą nadziei

3 I zadudniły kroki
Kroki najeźdzców
Kroki obrońców
Kroki tych, którzy z podniesioną głową szli na śmierć
I tych, których los zmusił do wędrówki przez świat
W poszukiwaniu Prawdy

4 Tyle jest losów ludzkich, ile istnień rozsypanych po świecie
Czy nam jest sądzić, który szlachetnością znaczony
A którym gardzić należy, bo brakło w nim mocy?
Zły wiatr nie ominął nikogo
Pochylcie głowy ... oni już zapłacili rachunek za życie
I mają pomniki tam, gdzie pamięć o nich przetrwała

5 Dziś to historia, spisana krwią ofiar i oprawców
Wyryta w kamiennych tablicach na cmentarzach świata
Zarośnięta bluszczem radości tworzenia nowego porządku ...
Nieraz przypadkiem ktoś znajdzie jeszcze ślad po tamtych czasach
Czasem na zapomnianym ceglanym murze
Czasem w kieszeniach starego munduru

6 Ja też znalazłem ślad - w starej książce, którą kupiłem tu właśnie
Dokładnie w tym miejscu, gdzie teraz siedzę
Wyprzedaż staroci - kupiony tomik miał tytuł „Resztki z kieszeni”
A w środku - wojenne wiersze i odręczny wpis autora
Dedykującego go komuś, kogo cenił za przyjaźń
Podpisał: Stachu Zybała, Winnipeg w kwietniu 1950 roku

7 Wojenny poeta jest jednym z bohaterów dzisiejszego wieczoru
Wiersze napisane w samym sercu Europy w latach 1939-1946 są żywym
Choć nieco zakurzonym zapisem tamtych czasów
Zdmuchnijmy kurz ze słów tych dzisiaj, w 60. rocznicę wojennej pożogi
Niech zabłysną znów pełnią koloru, niech przywołają tamte myśli
I zadźwięczą nutą hołdu tym, którzy odeszli

8 Niech słowa poety zmieszają się z pogodną muzyką drugiego bohatera wieczoru
Mieszkającego pod Paryżem, kompozytora polskiego
Stanisława Janty - weterana 2. wojny światowej
Górnika i twórcy, którego muzyczne przesłanie
Zdolne jest przywołać malowane tęsknotą krajobrazy
Z dzieciństwa spędzonego w wolnej Polsce

9 Spektakl podzielony jest na pięć cykli, według schematu
W jaki podzielił swoją poezję Stanisław Zybała
Każdy cykl zakończy utwór Stanisława Janty
W wykonaniu Natalii Zieliński i Joanny Bembnisty
Wiersze recytują: Wanda Kolarz, Artur Cehak i Andrzej Szukiewicz
Muzyka, którą słyszą Państwo w tle to nagrania Chóru Męskiego i Orkiestry Polskiego
Radia pod dyrekcją Jerzego Kołaczkowskiego

10 Na zakończenie wieczoru wystąpi doskonały gitarzysta Ryszard Tyborowski
Który zaprezentuje Państwu utwór ze swojej ostatniej płyty
I zabrzmi Mazurek Stanisława Mrońskiego ze suity pt „W hołdzie Chopinowi”
A potem znów zabrzmią kroki - odejdzie czas poezji i muzyki
Minie czas zadumy nad grozą wojny, nad gorzkim smakiem zwycięstwa
Nad losem żołnierzy września - cześć ich pamięci



SPEKTAKL POETYCKO-MUZYCZNY „KROKI”
dla upamiętnienia 60. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej

Scenariusz i reżyseria
Bolesław Łucki

Klub Polski Jacka Jędrzejewskiego
215 Selkirk Avenue
Winnipeg, Manitoba
25 września 1999 r., godz. 19.00

W spektaklu udział biorą:

Wanda Kolarz konferansjer, recytacja
Bolesław Łucki, wprowadzenie
Artur Cehak, recytacja
Andrzej Szukiewicz, recytacja
Natalia Zieliński, skrzypce
Joanna Bembnista, flet
Ryszard Tyborowski, gitara
Iwona Jarek, dźwięk

W programie wykorzystano:
Wiersze Stanisława Zybały z tomu „Resztki z kieszeni” - Monachium 1946
Utwory muzyczne Stanisława Janty opublikowane w Polsce w latach 1996-1999
Mazurek Stanisława Mrońskiego ze suity pt. „Homage a Chopin” opublikowany w Polsce w 1972 r.
Nagrania: Chór Męski i Orkiestra Polskiego Radia pod dyrekcją Jerzego Kołaczkowskiego

PROGRAM

1. Wojenne preludium
2. Przywitanie - Wanda Kolarz
3. Wprowadzenie - Bolesław Łucki

4. CYKL I - NASZA DROGA
Wiersze Stanisława Zybały recytują:
Wanda Kolarz, Artur Cehak i Andrzej Szukiewicz
- Polska Golgota
- Nasza droga
- Już czas
- Rycerze łopaty
- Do czynu!

5. Utwory muzyczne Stanisława Janty
- Wiosna w Krośnie - N. Zieliński, skrzypce
- Walc złotej jesieni
J. Bembnista, flet, N. Zieliński, skrzypce

6. CYKL II - Inter arma
Wiersze Stanisława Zybały recytują:
Artur Cehak i Andrzej Szukiewicz
- Przysięga
- 60 p.p. wielkopolskiej
- Strzelec Jackowski
- Grób nieznanego żołnierza
- Kompania tyłaczy
- Do moich chłopców

7. Utwory muzyczne Stanisława Janty
- Kołysanka - N. Zieliński, skrzypce, J. Bembnista, flet
- Czary - J. Bembnista, flet

8. CYKL III - BOŻA TELEPATIA
Wiersze Stanisława Zybały recytują:
Wanda Kolarz, Artur Cehak i Andrzej Szukiewicz
- Emigracyjne Ojcze Nasz
Modlitwa pańska
Ojcze nasz...
Któryś jest w niebiesiech...
Święć się imię Twoje...
Przyjdź Królestwo Twoje...
Bądź wola Twoja jako w niebie...
Chleba naszego powszedniego...
I odpuść nam nasze winy...
Jako i my odpuszczamy naszym...
I nie wódź nas na pokuszenie...
Ale nas zbaw ode złego...
- Modlitwa tułaczy
- Boża telepatia
- Emigracyjna kolenda

9. Utwory muzyczne Stanisława Janty
- Ballada samotnika - J. Bembnista, flet
- Irlandzkie wrzosowiska - N. Zieliński, skrzypce

10. CYKL IV - Bajki dla dorosłych
Wiersze Stanisława Zybały recytują:
Wanda Kolarz, Artur Cehak i Andrzej Szukiewicz
- Stary Dąb
- Demokratyczny sojusz
- Zwierzęca krucjata
- Pawiany
- Parlament w mateczniku

11. Utwory muzyczne Stanisława Janty
- Zabaweczka - N. Zieliński, skrzypce, J. Bembnista, flet
- Musujący szampan - J. Bembnista, flet

12. CYKL V - W kłębach dymu
Wiersze Stanisława Zybały recytują:
Wanda Kolarz, Artur Cehak i Andrzej Szukiewicz
- Nie chcę
- Szczurze życie
- Apatia
- Prosto przed siebie
- Zrzucę

13. Prezentacja autora wierszy - Wanda Kolarz
Czas zadumy nad grozą wojny,
Nad gorzkim smakiem zwycięstwa,
Nad losem żołnierzy września

14. Mazurek Stanisława Mrońskiego
Ryszard Tyborowski, gitara

15. Kroki

Komentarze | Dodaj

Twitter

28 października 2012 r.

Bolesław Łucki


W końcu założyłem sobie konto na Twitterze i tweetuję. Na razie to wszystko wygląda skomplikowanie, ale z czasem, mam nadzieję, odkryję co się gdzie przyciska.

Komentarze | Dodaj

Dyrdymały (rozprawa pseudonaukowa)

25 października 2012 r.

Bolesław Łucki


Jeżeli nasza naturalna (w odróżnieniu od sztucznej, stworzonej przez człowieka) rzeczywistość naprawdę powstała w wyniku wielkiego wybuchu, to mikro i makro zjawiska zachodzące w tej rzeczywistości nie mogą być przewidywalne w wymiarze czasowym, obejmującym dane zjawisko i jego rezultat. Tak to już bywa z eksplozją.

Wielka, więc, niewiadoma towarzyszy każdemu zjawisku zachodzącemu w tej wybuchowej rzeczywistości. To z kolei otwiera szeroko drogę losowi, który reguluje bieg wydarzeń według swojego nieprzewidywalnego widzimisię, obdarzając, albo i nie, swoich wybrańców raz to szczęściem, raz to pechem czy jakim innym niedostatkiem.

Dokładnie w tym miejscu rodzi się nadzieja, albowiem, naturalnie nie było, nie ma i nie będzie na świecie nikogo, kto, w swoim mniemaniu, nie zasługiwałby na lepszy los. I ta właśnie nadzieja zrodziła wiarę w lepsze jutro. W lepsze, oczywiście, bo przecież to, co jest, nie może być legendarnym Edenem.

Poza tym, bez wiary, nadzieja na lepszy los byłaby zwykłym urojeniem.

Tak więc powstała wiara, ale powołana do życia musiała podzielić się na różne podgrupy. Sama jedna nie dawała sobie rady, gdy taka wśród ludu obfitość potrzeb i wyobraźni.

Niestety, tak rozdrobniona (czy, jak kto woli, rozbudowana), zrobiła się konkurencyjna. Zinstytucjonalizowano ją więc, za każdą postawiono siłę, pychę i najróżniejsze żądze i stało się! Lepsze jutro miast coraz bliżej być, zaczęło się oddalać.

Nadzieja wspierana miłością, pojawiającą się tu i ówdzie od samego początku, jeszcze próbuje ratować sytuację, ale nie bardzo jej to wychodzi. W końcu, poza przetrwaniem w możliwie najlepszej formie, co tak naprawdę można zrobić między eksplozją, a implozją.

Komentarze | Dodaj

Kwestia nazewnictwa

18 października 2012 r.

Bolesław Łucki


Dużo się ostatnio dyskutuje na temat związków homoseksualnych. W Stanach Zjednoczonych też. W kilku stanach sprawa stała się jedną z bardziej nagłaśnianych stron kampanii wyborczej. W telewizji co jakiś czas pokazuje się jakiś pan czy pani by zachwalać nam gejowski stan. Chicago Tribune podaje, że już sześć stanów uznaje związki homoseksualne.

W Kanadzie związki jednopłciowe zalegalizowano w 2005 r. i... kraj funkcjonuje całkiem nieźle. Może nawet lepiej niż nieźle. Ludzie są pogodni, nic się nie zawaliło, nie rozpadło – no może ten pożar w St. Boniface, ale on chyba nic z homoseksualizmem nie miał wspólnego. Chyba, że jaki strażak miał zdrowy, acz nietypowy pociąg.

Polskie media też transmitują emocjonalne wypowiedzi polskich polityków z obu stron barykady. Czasem dyskusje wyglądają jak pyskówki i gdyby nie konwenanse, to chyba dochodziłoby do rękoczynów.

Prawdę mówiąc nie mam zielonego pojęcia o co tyle krzyku. Dlaczego ludzie skaczą sobie do oczu z powodów, które istnieją od początku świata? Chyba nikt nie wątpi w istnienie gejów od zarania dziejów. Wszyscy wiedzą, że w każdym środowisku takich par były, i ciągle są, tysiące, ba, może nawet miliony?

Trudno by było też chyba znaleźć dziś w naszym kręgu kulturowym kogoś, kto by negował prawo ludzi do sprawiedliwości społecznej. W dzisiejszych czasach nawet zbrodniarze mają swoje prawa! Ograniczone, co prawda, ale mają.

Gdyby mnie ktoś pytał, to ja mam problem z chamem, pedofilem czy hipokrytą, ale to, jak dorośli ludzie, z wolnej woli, układają sobie życie, to nie moja sprawa.

Nie moją też sprawą jest zgadzać się, czy nie zgadzać z czymś, co istnieje od zawsze i na co nie mam wpływu. Czy mój protest coś zmieni? Czy, poza zaognianiem sytuacji, te kłótnie, pochody, kontrmanifestacje mają jakikolwiek wpływ na orientacje seksualne ludzi i zmianę ich sposobu na życie?

Jedynym rozsądnym pociągnięciem byłoby umiejętne „skanalizowanie problemu”, czyli takie załatwienie sprawy by, zgodnie z kartą praw człowieka, każdy miał, chociaż mniej więcej, tyle samo wolności, praw i obowiązków. Co stoi więc na przeszkodzie by różnego rodzaju dyskryminacje zeszły wreszcie do podziemia? Jak na razie powodów wynajduje się ciągle wiele, ale chyba żaden z nich nie jest zbyt racjonalny. Nawet ten, że takie pary nie mogą mieć swojego potomstwa nie wygląda tak źle w sytuacji, gdy planeta balansuje na granicy katastrofy ekologicznej z powodu przeludnienia.

Osobiście nie mam nic przeciwko nadaniu parom homoseksualnym praw i obowiązków podobnych do tych, jakie mają małżeństwa. W końcu dlaczego mają mieć lepiej.

Nie odbierając nikomu żadnych praw ani wolności mam jednak wątpliwości czy właściwym w tej sytuacji zabiegiem jest modyfikacja wielowiekowego znaczenia terminu „małżeństwo”.

Nie wiem co na to językoznawcy, ale dla mnie to jest zamulanie języka i osłabianie klarowności znaczenia słów. W rozumieniu lingwistyki antropologicznej byłaby to raczej degradacja języka i kultury, którą reprezentuje, niż jego ewolucja.

„Małżeństwo” było słowem używanym od tysięcy lat w odniesieniu do związku kobiety z mężczyzną. Coraz powszechniejsze dziś użycie tego terminu w stosunku do związków homoseksualnych jest zjawiskiem ostatnich lat. Wiąże się ono z wprowadzaniem regulacji prawnych, będących rezultatem dążenia społeczeństw do wyeliminowania wszelkich form dyskryminacji.

Oficjalna rejestracja związków innych niż heteroseksualne ma na celu zapewnienie wszystkim ludziom równości wobec prawa, ale dlaczego nazywa się małżeństwem związek, który małżeństwem, w dotychczasowym znaczeniu, nie jest? Czy to nieporadność językowa?

Wydawałoby się, że dodanie, przed lub za słowem „małżeństwo”, kwalifikatora definiującego rodzaj związku załatwiałoby sprawę. Może częściowo tak, ale przecież mężczyzna o orientacji homoseksualnej ma swoje miano - to gej, a kobieta mająca pociąg seksualny do kobiety to lesbijka. Tu sztuka nazewnictwa zdała egzamin, a dlaczego związek homoseksualny nie ma swojej nazwy? Czy język nie nadąża za zmianami społeczno-obyczajowymi.

Ech, przydałby się nam dziś giętki język Aleksandra Fredry.

Komentarze | Dodaj