Our CD is in "Music Trader"

26 września 2015 r.

Bolesław Łucki

Ride The Open Wind is also available from "Music Trader" store, local musicians section, 97 Osborne St., Winnipeg MB, ph. 204-477-5566

Komentarze | Dodaj

Our CD is in "Into The Music"

25 września 2015 r.

Bolesław Łucki

Ride The Open Wind is available from "Into The Music" store, local musicians section, B 245 McDermot Ave., Winnipeg MB, ph. 204-287-8279

Komentarze | Dodaj

Ride The Open Wind

23 września 2015 r.

Bolesław Łucki

Press Release

September, 2015 marks the launch of our debut CD, “Ride The Open Wind”. It has been a long journey in the creation of this album, but has taught us the lesson ”all in good time”. You can hear a blend of soft rock, blues, folk and country sounds with vocals from front man BoLucki. The tracks deliver catchy rhythmic tunes that offer thought provoking lyrics that speak to many generations.

Music to all the listed songs was composed and arranged by BoLucki

Lyrics were written by Jane Bibik (except for “Yes, There’s A Place” – BoLucki)

Guitar solos and harmonica parts were composed and played by Jacek Beimcik

Special thanks to Piotr Bujalski on drums

Female vocals by Val Wojtas and Jane Bibik

Lead vocals, guitar, bass, mandolin, balalaika and keyboard by BoLucki

Recorded, mixed and mastered by BoLucki

For now the CD is available from the members of the group. For more info keep checking http://boleslawlucki.com


Po wielu latach wreszcie ukazała się nasza pierwsza płyta. Kiedyś to się nazywało płyta długogrająca albo longplay. Dziś artyści nagrywają dyski CD-ROM, chociaż trzeba zauważyć, że czasem pokazują się w sklepach płyty winylowe. My jednak ograniczyliśmy się do nośnika elektronicznego. My, to znaczy autorzy i wykonawcy muzyki, biorący udział w nagraniach, czyli Jenny Bibik, Wala Wojtas, Jacek Beimcik, Piotr Bujalski i piszący te słowa.

Muzyka do wszystkich utworów została skomponowana przeze mnie. Słowa, do zdecydowanej większości piosenek, napisała Jenny Bibik. Olbrzymi wkład w ostateczne brzmienie instrumentalnej części każdego utworu miał Jacek Beimcik. To on komponował i wgrywał zarówno solowe jak i pozostające w tle linie melodyczne grane na gitarze i organkach. Piotr Bujalski z kolei zagrał na perkusji. Żeńskie głosy, które słychać na nagraniach czasem w tle, czasem jako glosy prowadzące, należą do Wali Wojtas i Jenny Bibik. Pozostałe głosy i instrumenty zostały nagrane przeze mnie. Wszystkie utwory nagrano i zmiksowano w moim studio nagrań. Mastering również został zrobiony przeze mnie, ale końcowy efekt uzyskaliśmy dopiero po wspólnym przesłuchaniu całości i dopracowaniu utworów w najdrobniejszych szczegółach.

Tandem Bibik-Lucki ma obecnie w swoim dorobku ponad sześćdziesiąt piosenek. „Ride The Open Wind” to pierwsza płyta prezentująca nasz twórczy wysiłek. Następne będą wkrótce.

Piosenki są również dostępne w sieci, ale znacznie lepsza jakościowo jest płyta. Na mojej stronie internetowej są wszystkie utwory w formacie mp3. Nie jest to jednak jakość porównywalna z wysoką jakością dźwięku na CD-ROM. Czasowo, piosenki będą również dostępne w SoundCloud.

Komentarze | Dodaj

Z ufnością w przyszłość

23 września 2015 r.

Bolesław Łucki

Coraz więcej i dramatyczniej mówi się ostatnio na temat globalnego ocieplenia. Nie ma w tym, absolutnie, nic dziwnego albowiem warunki środowiskowe, w jakich żyjemy, pogarszają się z dnia na dzień. Dlaczego jednak medialny nacisk kładzie się bardziej na konsekwencje wynikające z globalnego ocieplenia, niż na te, które są rezultatem zanieczyszczenia środowiska? Wszak konsekwencje wzrastającego stopnia zanieczyszczenia wody, ziemi i powietrza są znacznie łatwiejsze do zrozumienia dla ludzi, niż konsekwencje wyższej o stopień, czy dwa, temperatury powietrza.

Jeżeli nie nastąpi zasadniczy zwrot w myśleniu decydentów o naszej przyszłości, to za jakiś czas przyjdzie nam żyć w środowisku, które ciężko będzie nazwać naturalnym. Degradacja przyrody, spowodowana rabunkową eksploatacją naturalnych zasobów Ziemi i polityką doraźnych korzyści ma znacznie bardziej bezpośredni wpływ na życie ludzi, niż zagadnienia związane z wpływem działalności człowieka na globalne procesy, jakim podlega nasza planeta. Jedno jest nierozerwalnie związane z drugim, a jednak nagłośnieniu podlega głównie problem globalnego ocieplenia i związane z tym zmiany klimatyczne. Dlaczego?

Problem chyba leży w tym, że działaniami ludzi nie kierują prawa natury. Człowiek funkcjonuje w stworzonym przez siebie systemie, w którym na szczycie wartości stoi zysk, czyli dziś głównie dolar. Najważniejszym zdaje się osiągniecie krótkowzrocznie pojętej korzyści, przy jak najmniejszym koszcie początkowym. Minimalny wkład, maksymalny zysk. Bez uwzględnienia długoterminowych konsekwencji. Ekonomia, w której naczelną wartością jest korzyść dla inwestora. Byle nie stracić. Opłacalność, ale tylko w wymiarze jednostkowym i czasowo bardzo ograniczonym.

System, o którym wyżej wspomniałem, został zapoczątkowany na przełomie XIX i XX wieku i jest naturalną konsekwencją rozwoju Homo sapiens. Od epoki kamienia łupanego do epoki industrializacji minęły milenia, ale myślenie człowieka wcale nie ewoluuje. Mając świadomość pełnego uzależnienia od środowiska, człowiek zawsze się od niego oddziela, traktując je w większości, jednocześnie, jako źródło zagrożenia i źródło bogactw naturalnych. To musi się zmienić. Mam nadzieję, że człowiek nie jest tak głupi, iż jego myślenie zmieni się dopiero wtedy, gdy połowę ludzkości pochłonie jej własna pycha i krótkowzroczność.

Komentarze | Dodaj

Polityka czy politykierstwo

23 września 2015 r.

Bolesław Łucki

Czy można konstruktywnie dyskutować z politykiem, który swoją odpowiedź, na pytanie "która godzina", otwiera stwierdzeniem, że "pogodę mamy wspaniałą..."?

Komentarze | Dodaj

Razem, czy osobno

19 września 2015 r.

Bolesław Łucki

Fala uchodźców i emigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, zalewająca Europę od dłuższego czasu, stworzyła obraz będący świetną ilustracją, jak nie powinna wyglądać europejska wspólnota. Prędzej, bardziej niż później, trzeba będzie zacząć działać globalnie. Myślenie w kategoriach pojedynczego kraju przestaje mieć sens, bo w sytuacjach wyjątkowych, zwraca członków unii przeciwko sobie. Albo będziemy razem, albo nas w ogóle nie będzie, a jedynymi beneficjentami zaistniałej sytuacji będzie Rosja, Chiny i Ameryka. I na nic będą ociekające szlachetnością europejskie „wartości chrześcijańskie” i oskarżanie Niemców o postawę zbyt altruistyczną. Trzeba w końcu zacząć działać z głową, zdecydowanie i przede wszystkim razem. Prezydentowi UE otworzyło się właśnie bardzo szerokie pole do popisu.

Komentarze | Dodaj

Kultura języka

18 września 2015 r.

Bolesław Łucki

Pytanie do językoznawców poradni językowej przy Państwowym Wydawnictwie Naukowym:

Przejrzałem listę państwa porad na temat akcentowania wyrazów w języku polskim i nie mam już wątpliwości, że jest to istotny element języka mówionego.

Od wielu lat mieszkam w Kanadzie i jedynym, dostępnym dla mnie w tej chwili, „dziennikiem telewizyjnym”, skąd czerpię informacje o Polsce, jest internetowa strona TVN.

Język, jakim posługują się ludzie, jest tworem żywym, zmieniającym się w zależności od potrzeb. To wiem, ale zachodzę w głowę jakimi też powodami mogą kierować się prezenterzy TVN, którzy interpretują zasady akcentowania polskich wyrazów, po swojemu. Nadają w ten sposób swoim wypowiedziom nieznośny, a czasem nawet śmieszny czy niepoważny ton. Czy jest to maniera charakterystyczna dla tej stacji, czy ogólnopolski trend? Czyżby język polski zmienił się aż tak bardzo od lat osiemdziesiątych XX wieku?

Inna sprawa to wzorce polskiego języka mówionego. Myślę, że telewizja ma istotną rolę w edukowaniu społeczeństwa w zakresie prawidłowego posługiwania się językiem mówionym. Kultura języka to wszak część kultury narodu. Dlaczego więc polskie państwo, które ustawowo przewidziało powołanie do życia Rady Języka Polskiego, nie zapewniło jej możliwości większego wpływu na kulturę języka, jakim posługują się Polacy?

Komentarze | Dodaj

Kłopoty z komunikacją

13 września 2015 r.

Bolesław Łucki

Czyż ludzie nie mogą się dogadać między sobą dlatego, że język, którego używają staje się coraz mniej klarowny?

Pełny odbiór, nawet najprostszej wypowiedzi drugiego człowieka, prawie nigdy nie jest zgodny z intencjami nadawcy.

Może warto wprowadzić przedmiot zasady efektywnej komunikacji między ludźmi do programu szkół już na najniższym szczeblu?

Komentarze | Dodaj

Cień na przyszłości

12 września 2015 r.

Bolesław Łucki

Motto:
Myśl globalnie, działaj lokalnie

Świat, jak zawsze, ma wiele problemów. Dziś też. Mocarstwowe zapędy Rosji, ukraińskie rewolucje, w większości islamski terroryzm, przepychanki o Arktykę, kryzys na Bliskim Wschodzie i w krajach Afryki, ekspansja terytorialna Chin czy meksykańska mafia to tylko kilka najważniejszych. Nic dziwnego, że wędrówki ludów się intensyfikują. Problemy wydają się coraz większe. Nie można więc spodziewać się, że w bliskiej perspektywie sytuacja na świecie zacznie się stabilizować, a już na pewno nie wróci do czasów sprzed kilkudziesięciu lat. Problem jest globalny i globalnie należałoby go rozwiązać.

Europa poradziła sobie ze swoimi problemami integrując się wokół wspólnych interesów dla wszystkich europejskich państw. Podobnie, z różnym skutkiem, czynią Ameryka i kraje arabskie (a przynajmniej ich część). Tworzenie jednak unii czy wspólnot przeciwko innym uniom i wspólnotom, jak widać, nie rozwiązuje problemów z jakimi mierzy się dziś świat.

W obliczu lawinowo rosnącej ilości ludzi, dla planety, na której mieszkamy, wspólnota interesów wydaje się być najlepszym rozwiązaniem, zapewniającym w miarę bezkonfliktowe współistnienie i długoterminowy pokój. Dopóki jednak naczelnym celem polityki poszczególnych państw, czy grupy państw, będzie własny egoistyczny interes, bez szczególnego uwzględnienia sytuacji na całym świecie, dopóty ludzie będą migrować do miejsc, gdzie będą myśleli, że będzie im lepiej. Co więcej, będą się o te miejsca bić. Tak zawsze było i zawsze będzie. Jeżeli dodać do tego zapędy krótkowzrocznych polityków do organizowania życia ludziom, którzy tego ani nie chcą, ani nie potrzebują, oraz brak zdolności innej grupy „polityków” do uprawiania współczesnej polityki, o której nie mają pojęcia, to przyszłość ludzkości nie maluje się w pastelowych kolorach.

Rozwiązaniem wydawałoby się skoordynowane dążenia rządów do zapewnienia w miarę równomiernego poziomu życia na całej planecie. Przy całej złożoności i różnorodności kultur długa to i wyboista droga, ale by uniknąć najazdu wszelkiej maści „emigrantów”, kiedyś trzeba będzie na nią wstąpić. Ociąganie się, licząc na jakiś cud, tylko pogarsza sytuację i może doprowadzić do konfliktu na skalę dotychczas niespotykaną. Broń, jaką dysponują najbogatsze kraje, jest tak destrukcyjna, że w przypadku jej użycia można będzie mówić o zagładzie rodzaju ludzkiego, a o to chyba nam nie chodzi.

Wzniecanie konfliktu nie leży w interesie żadnego człowieka, ba, żadnego istnienia. Może dlatego więc dzisiejsze wojny zdarzają się niejako przypadkiem, w wyniku nagłego pojawienia się w danym rejonie większej ilości nieznanych mężczyzn, czy to w formie turystów w zielonych mundurkach, czy tłumu silnych i zdrowych emigrantów w wieku poborowym.

W Polsce i w Kanadzie toczy się kampania wyborcza. Mówi się dużo i politycznie. W większości politycznie poprawnie. Co jest poprawne, a co nie? Przy całej hipokryzji współczesnej polityki, to zależy do kogo się mówi. Nawoływania i deklaracje zgodne z poglądami i oczekiwaniami wyborcy wydają się politycznie poprawne. Dodają bowiem głosów w urnie. Ale co z wyborcami o innych poglądach? Przecież prawdziwy polityk powinien myśleć długoterminowo, strategicznie i globalnie. Dzisiejsze kampanie wyborcze wyglądają jednak tak, jakby kandydaci na wybrańców narodu starali się o posady, a będąc już pracownikami rządowymi, ich głównym zajęciem jest działanie dla zapewnienie sobie reelekcji.

Rządzenie nie jest proste. Już Salomon tego doświadczył. Polityczne decyzje, dotyczące wspólnej przyszłości, są niezwykle trudne i nigdy nie zadowolą wszystkich. Wspólny interes wymaga jednak by stawiać go ponad interesem jednostki. Zarówno w mikro, jak i w makro skali. Każdy prawdziwy polityk powinien zdawać sobie z tego sprawę. Powinien mieć wystarczająco dużo silnej woli, by nie ulegać histerii populistów czy naciskom różnych grup interesów i jeszcze więcej determinacji, by dla dobra większości podejmować nawet najtrudniejsze decyzje. Wyborca natomiast winien posiadać wystarczającą wiedzę i być na tyle inteligentnym, by głosować rozumnie.

Komentarze | Dodaj