Reminiscencja 001

28 września 2014 r.

Bolesław Łucki

Jest rok 1972. Park naprzeciwko wydziału chemii Politechniki Szczecińskiej. Lato, piątek, godzina 24.15. Ciemno. Tuż obok siedzi dziewczyna. Rozmawiamy? Na tle dalekich latarni ulicznych pojawia się cień. Czapka z daszkiem? Zbliża się. Milicjant.

- Co tu robicie o tej porze?

- Siedzimy sobie.

- Dowody osobiste poproszę.

Podaję. Szelest kartek w świetle latarki. Snop światła w oczy.

- W dowodzie wyglądasz jak człowiek.

- Uhm… (co mu do moich włosów?)

Cień oddaje dowody, podnosi dwa palce do daszka i znika.

Był rok 1972.

Komentarze | Dodaj

Sen z wanny

24 września 2014 r.

Bolesław Łucki

Rower był idealnym środkiem transportu na taki piękny dzień. Czas było jednak wracać do domu. Dojeżdżałem już do garażu. Uliczka wąska. Zwolniłem i pilotem otworzyłem drzwi. Jadący z naprzeciwka samochód też zwolnił. Zatrzymałem się, żeby go przepuścić. Kierowca, zaintrygowany widocznie moim postępowaniem, jeszcze bardziej zwolnił, aż w końcu też się zatrzymał. Tyle tylko, że tuż przed otwartymi drzwiami garażu. Właśnie zacząłem się dziwić zaistniałej sytuacji, gdy w uliczce pojawił się drugi samochód. Zrobiło się ciasno. Ten drugi też zwolnił i zatrzymał się na wjeździe do garażu. Kierowcy patrzyli na mnie bez wyrazu. Zrobiło się jakoś dziwnie. Wyglądało tak, jakby na coś czekali. Z miną „o co wam chodzi” wyciągnąłem rękę w stronę garażu. Kierowcy spojrzeli we wskazanym kierunku. Na ich twarzach pojawiło się głębokie zrozumienie dla mojej sytuacji i... odjechali.

Komentarze | Dodaj

Kanadyjskie Muzeum Praw Człowieka

22 września 2014 r.

Bolesław Łucki

    

Po wielu latach i wielu kolejno mijających terminach otwarcia, w ten weekend w końcu, swoje podwoje otworzyło Kanadyjskie Muzeum Praw Człowieka. Kosztowało 351 milionów dolarów - wielokrotnie więcej, niż planowano na początku.

Muzeum jest chyba najbardziej kontrowersyjną inwestycją w starym centrum Winnipegu, od czasu, gdy tu zamieszkałem.

Wciśnięcie stadionu basebolowego w zbyt małą przestrzeń sąsiadującą z dzielnicami mieszkaniowymi, wyburzenie zabytkowego budynku Eatona dla nowego centrum MTS (arena bez zaplecza parkingowego) czy zastąpienie unikalnego w skali Ameryki, stalowego, zwodzonego mostu z 1918 r. betonowym molochem, takim, jakie buduje się na autostradach, nie wzbudzało aż tak gwałtownych protestów, jak realizacja pomysłu Izraela Harolda Aspera, prawnika i magnata środków masowego przekazu.

Lokalizacja, bryła i funkcja muzeum poddawane są nieustającej krytyce, płynącej ze wszystkich stron.

Kanada jest krajem wielonarodowościowym, więc jeżeli zastrzeżenia wnoszą zarówno rdzenni mieszkańcy Kanady, jak i Ukraińcy, Polacy, Niemcy, Chorwaci, Armeńczycy, Kurdowie, Serbowie i Węgrzy to z tym projektem musi być coś naprawdę nie tak, jak powinno być.

Na szczęście, w moim sąsiedztwie istnieje lokal z egotycznym szyldem „Sushi Kuni”. Serwują tam najlepsze sushi w mieście więc frustracje związane z partyzanckim traktowaniem centrum Winnipegu przez wpływowych (czyt. nadzianych) inwestorów można sobie zrekompensować doznaniami kulinarnymi, co niniejszym uczyniłem i dzielę się z czytelnikiem tą wiadomością.

Komentarze | Dodaj

Pytanie retoryczne

20 września 2014 r.

Bolesław Łucki

Jeżeli wielomilionowa wygrana pada na numer 24, obstawiony przez gracza, który obliczył go sobie mnożąc siedem razy cztery, to jakie znaczenie ma jego (nie)znajomość matematyki?

Komentarze | Dodaj

Pączek z boczkiem

18 września 2014 r.

Bolesław Łucki


Pączek z boczkiem? Chyba tylko w Kanadzie można wymyślić taki specjał. Smakuje dziwnie. Mięsa nie jem od lat, tym bardziej boczku, może dlatego zauważyłem go dopiero w połowie drugiego pączka.

Komentarze | Dodaj

I znowu jesień...

15 września 2014 r.

Bolesław Łucki

    

    
Jeszcze jest zielono, ale jesień za rogiem. Wkracza i na moje podwórko. Dzikim gęsiom robi się już za zimno. Lecą na południe, a my musimy tu zostać. Nie ma co, trzeba zacząć ogacać dom.

Komentarze | Dodaj

Jeden dzień w Winnipegu

15 września 2014 r.

Bolesław Łucki

    

Komentarze | Dodaj

Rzeczywistość Adama

14 września 2014 r.

Bolesław Łucki

Adam uważa, że jest bardzo inteligentny, błyskotliwy i posiada bardzo dobre wykształcenie. Mówi, że wszystko, co wie, a wie bardzo dużo, zawdzięcza swojemu mózgowi.

Hmmm, mózg to przecież półtora kilograma galaretowatej masy organicznej, rodzaj gąbczastego komputera podlegającego dokładnie takim samym prawom powstania, funkcjonowania i rozkładu, jak każda inna biomasa.

Czym więc jest jest wiedza, inteligencja czy błyskotliwość Adama? Czy Adam ma w ogóle jakąś wiedzę, czy to jego mózg chwali się w jakimś celu swoją wyższością nad innymi?

Ta galaretowata masa to przecież nie Adam. No może jakaś część Adama, ale czy najważniejsza?

Ktoś powie, że bez mózgu nie byłoby Adama. Ja bym raczej powiedział, że bez mięśnia sercowego nie byłoby Adama. Adamów bezmózgowców jest na świecie mnóstwo.

A mózgi? Mózgi są takie, jakie są. W każdej głowie mózg jest inny i inaczej odbiera i interpretuje rzeczywistość. Po co to robi? Dlaczego mózg odbiera, kolekcjonuje i analizuje bodźce płynące z jego otoczenia? Do czego mu to potrzebne? Ano prawdopodobnie wyłącznie do tego, by wśród nosicieli podobnych galaretowatych tworów, zapewnić swojemu jak najlepszą pozycję do życia i przedłużenia swojego rodzaju.

Dlaczego więc Adam mówi, że to co wie, zawdzięcza swojemu mózgowi? Ano prawdopodobnie dlatego, że nie wie co mówi. To nie on „wie”, tylko jego mózg, a to, co „wie” mózg Adama ma się nijak do prawdziwej rzeczywistości, bo rzeczywistość jest inna dla każdego mózgu.

Rzeczywistości, takiej jaka ona naprawdę jest, nie da się pojąć przy użyciu indywidualnie uformowanej galaretowatej biomasy, choćby nie wiem jak doskonale zbudowanej.

Rzeczywistość Adama jest rzeczywistością Adama.

Niczym więcej.

Komentarze | Dodaj

Krótki komentarz wojenno-polityczny

13 września 2014 r.

Bolesław Łucki

Ilość toczących się obecnie na świecie konfliktów zbrojnych i politycznych przepychanek bez perspektywy szybkiego rozwiązania przyprawia o zawrót głowy. Nie ma dnia, by w mediach nie pojawiały się wiadomości o przeróżnych okropnościach i krwawych jatkach dokonywanych na sobie przez sąsiadujące ze sobą nacje. Są nawet głosy, że to średniowiecze wraca. Papież też wspomniał publicznie o toczącej się dziś „w kawałkach” trzeciej wojnie światowej. Podał nawet jej przyczyny, którymi mają być interesy, plany geopolityczne i żądza pieniędzy. Nie wiem, czy przez roztargnienie, czy też z premedytacją nie wspomniał o podłożu religijnym, leżącym u podstaw wielu z tych konfliktów.

Zagrożenie prawdziwą wojną światową ciągle rośnie. Wygląda tak, jakby świat sam siebie zaszachował. Jeszcze nie ma mata, ale by się przed nim obronić, należałoby poświęcić hetmana. Niestety, wygląda na to, że dziś jeszcze świat nie jest gotowy na takie poświęcenie, a za dzień, czy dwa, może być za późno. Jakie więc są możliwości reakcji na wzrastające zagrożenie totalnym konfliktem militarnym?

(a) Nie robić nic. Pozwolić by ogniska zapalne wygasły same i reagować tylko w przypadku, gdy konflikt wykroczy poza administracyjne granice skonfliktowanych stron.

(b) Dla wyrównania szans, dostarczać broń, technologię i szkolenie uciemiężonym i mieć nadzieję, że rozwiążą swoje problemy sami.

(c) Aktywnie uczestniczyć w fizycznym eliminowaniu zagrożenia.

(d) Jeżeli świat wraca do okresu średniowiecza, to może podbić wojujące kraje i stworzyć imperium.

Jak widać dobrego rozwiązania nie ma. Właściwie dobrego rozwiązania konfliktów między ludźmi, a na dobrą sprawę, między jakimikolwiek żywymi organizmami, nigdy nie było i nigdy nie będzie. Jeżeli ktoś ma wygrać, to zawsze będzie istniała strona przegrana. Jedynym rozwiązaniem byłoby niedopuszczenie do jakiegokolwiek konfliktu, ale w świecie, gdzie wszystko zależy od wszystkiego, to nie jest możliwe.

P.S.
Przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł (nie mój zresztą) na rozwiązanie problemu konfliktu - pogodzić się z porażką i żyć dalej. Prawdę mówiąc, jest to powszechnie stosowane i akceptowane w przyrodzie wyjście z sytuacji konfliktowej, gdy nie ma szans na wygranie.

Komentarze | Dodaj

Jeden dzień w Winnipegu

13 września 2014 r.

Bolesław Łucki

    

Komentarze | Dodaj

Sen z wanny ("ice bucket challenge")

12 września 2014 r.

Bolesław Łucki

To było bardzo dystyngowane przyjęcie. Panie w wieczorowych sukniach. Panowie w smokingach. Szmer cichych rozmów. W tle muzyka kwartetu smyczkowego. Kelnerzy roznoszą drinki z lodem. Sięgnąłem. Dostałem... wiadro wody z lodem na głowę.

Komentarze | Dodaj

Jeden dzień w Winnipegu

11 września 2014 r.

Bolesław Łucki

    

Komentarze | Dodaj

Hierarchia

10 września 2014 r.

Bolesław Łucki

Gdyby ktoś mnie spytał czy istnieje słowo, które oddawałoby charakter „wszystkiego”, czyli… hmmm… dosłownie wszystkiego... znanego i nieznanego, zdefiniowanego i niezdefiniowanego, zrozumiałego i niepojętego, wszystkiego, co można by było określić jako istniejące, to chyba bym wybrał termin „hierarchia”. Jest to bowiem słowo, w którym zawsze istnieje kontekst. Jak w życiu.

Gdyby w jakiś sposób można było uszeregować „wszystko”, to okazałoby się, że zawsze coś jest większe lub mniejsze, ciemniejsze lub jaśniejsze, cieplejsze lub zimniejsze, lepsze lub gorsze, silniejsze lub słabsze. Wszędzie występują gradacje i zależności. Wydaje się, że hierarchiczność rzeczy jest nieodłączną cechą wszystkiego, co nas otacza. Nigdy nie było, i nigdy nie będzie, tak, żeby „wszystko” było jednakowe, czy miało jednakową ważność czy znaczenie.

Przyjęcie takiego punktu widzenia jest ściśle związane z istnieniem kryteriów, według których dokonuje się klasyfikacja. Jej wynikiem jest właśnie hierarchia. Czy hierarchia jest dobra czy zła? To znów zależy od kryteriów. Zależy też w jakich okolicznościach hierarchia się przydarzy i komu. Czasem więc będzie ona zła, a czasem dobra. Przeważnie problemu nie będzie wtedy, gdy hierarchiczne uporządkowanie rzeczywistości okaże się dla kogoś, czy czegoś, korzystne. Gdy jednak w rezultacie stanu hierarchiczności powstaje okoliczność postrzegana przez kogokolwiek/cokolwiek jako odwrotność doskonałości, zastanawiamy się jak temu zaradzić. Nie chcemy bowiem, z pewnymi wyjątkami, żeby w naszym świecie ktoś cierpiał. Otóż niestety. Nie ma na to rady. W hierarchicznej rzeczywistości zawsze będą, jak mawiał klasyk, plusy dodatnie i plusy ujemne.

Rodzajem rozwiązania takiej nierozwiązywalnej sytuacji byłoby nierozczłonkowywanie rzeczywistości na elementy, które można ze sobą zestawiać.

Być może pojmowanie rzeczywistości jako niepodzielnej całości, którą można by było porównać tylko z jakąś inną, nieznaną nikomu na tym etapie rozwoju nauki, rzeczywistością, dawałoby szansę na osłabienie negatywnych stron hierarchiczności. Niestety w takim świecie, jaki sam dla siebie, oraz wszystkiego co żyje i czuje, stworzył Człowiek, rzeczona ewentualność długo jeszcze będzie utopią. Może kiedyś…

Komentarze | Dodaj

Jeden dzień w Winnipegu

9 września 2014 r.

Bolesław Łucki

    

Komentarze | Dodaj

Jeden dzień w Winnipegu

6 września 2014 r.

Bolesław Łucki

    

Komentarze | Dodaj

Głupota czy ślepota?*)

5 września 2014 r.

Bolesław Łucki

Inteligencja to zdolność rozumienia, uczenia się i wykorzystywania nabytej wiedzy oraz umiejętność wykorzystywania tej wiedzy na swoją korzyść w każdych warunkach.

Dla zainteresowanych rozwojem nauki, w szczególności dziedzin związanych z ewolucyjnymi zmianami mózgu i inteligencji, coraz częstsze doniesienia o inteligentnych zachowaniach przedstawicieli świata zwierzęcego nie powinny być zaskoczeniem. Od owadów, gadów i płazów, aż do ssaków naczelnych, wszystko co żyje, staje się coraz inteligentniejsze. Media, donoszące o sensacyjnych zachowaniach żółwi, słoni, czy krewetek zdają się być tym faktem zdziwione, a sprawa jest przecież zdumiewająco prosta.

Dziś nikt nie neguje istnienia biosfery i zachodzących w niej procesów ekologicznych. Powszechnie wiadomo też, iż natura ma to do siebie, że utrzymuje tę biosferę w ekologicznym balansie. Każde wydarzenie wytrącające biosferę z równowagi ekologicznej spotyka się z natychmiastowym, choć nie zawsze natychmiast rozpoznawalnym, działaniem, prowadzącym do jej przywrócenia. Skąd więc, w niektórych mediach, bierze się przeświadczenie, że rozwój inteligencji, zapewniającej Człowiekowi w miarę bezpieczną egzystencję w środowisku (głównie dzięki fizycznemu oddzieleniu się od niego), dotyczy tylko Homo sapiens?

Rozwój jednego, szczególnie dominującego, gatunku musi wpływać stymulująco na rozwój pozostałych organizmów, żyjących w tym samym środowisku. To jest oczywista oczywistość. Równowaga musi być zachowana. Nie bądźmy więc zdziwieni, gdy wokół nas, częściej niż zwykle, pojawiać się będą coraz inteligentniejsze żyjątka.

Ewolucja działa i ma się całkiem dobrze. Tak dobrze, że Człowiek ze swoim rozdmuchanym ego nawet nie widzi jak niedorzeczna jest koncepcja "jestem panem wszelkiego stworzenia", którą stworzył wyłącznie dla swoich egoistycznych, często moralnie nagannych, potrzeb.
____________
*) Ignorancja?

Komentarze | Dodaj

Jeden dzień w Winnipegu

4 września 2014 r.

Bolesław Łucki

    

Komentarze | Dodaj

Jeden dzień w Winnipegu

4 września 2014 r.

Bolesław Łucki

    

Komentarze | Dodaj

Project: "Nowa zasłonka"

1 września 2014 r.

Bolesław Łucki

    

    

Komentarze | Dodaj