marsz

30 września 2012 r.

Bolesław Łucki


płyną hasła nad głowami tłumu
obudź się Polsko budzi tylko trupy
gniew nie waży słowa nie ceni rozumu
i Polak znieważa Polaka
miało być demokratycznie
a wyszła polityczna draka

Komentarze | Dodaj

Kto chce psa uderzyć...

24 września 2012 r.

Bolesław Łucki


Pytania stawiane przez pana Łukasza Jakubów Kędzierskiego są zadawane od zarania dziejów.

Kwestie wolności, szacunku, tolerancji, czy moralności, równości, władzy, praw człowieka czy sprawiedliwości społecznej są analizowane przez najtęższe głowy od tysięcy lat. Jak widać, klarownych i uniwersalnych definicji doczekać się nie sposób. Nie sposób, bo wartości te mają charakter subiektywny.

Z oczywistych względów dyskusje na te tematy nabierają gwałtowniejszego charakteru w atmosferze nadciągającego lub już trwającego konfliktu.

Postawy altruistyczne, empatia czy nawet zwykła dobra wola mogłyby nieco złagodzić ostrość konfliktów. Dotyczy to waśni tak w mikro jak i w makro skali. Czy to między ludźmi, czy między narodami, dążenie do akceptowalnych dla wszystkich rozwiązań wymaga odpowiedniego przygotowania i elastyczności w postawach dyskutantów.

Od intelektualnego poziomu kolejnych pokoleń zależy postęp w dążeniu do dobrobytu (cokolwiek to może znaczyć). Jak jednak można pokojowo cokolwiek zmienić, gdy funkcjonowanie społeczeństw sterowane jest odgórnie według anachronicznych wzorców? Jakie to społeczeństwo, w którym sacrum miesza się wszędzie z profanum, a postawy odbiegające od jedynie słusznych skazywane są na społeczny margines? Pół biedy, gdy to jest tylko margines – gorzej, gdy śmierć.

Tadeusz Kotarbiński twierdził, że „żeby młodzież była lepsza, żeby nie była cyniczna, trzeba, żeby społeczeństwo zachowywało się tak, by je można było słusznie szanować”. Kluczowym terminem w sentencji Kotarbińskiego jest słowo „słusznie”. Konia z rzędem temu, kto wskaże choć jedno społeczeństwo, które w całości można słusznie szanować.

Odnosząc się do wydarzeń, które wywołały pytania pana Łukasza Jakubów Kędzierskiego myślę, że w relacjach nadawca-odbiorca ważna jest nie tylko wrażliwość nadawcy, ale także, a może przede wszystkim, odbiorcy.

Zanim dorobimy się w miarę jednorodnej cywilizacji planetarnej na wysokim poziomie, w relacjach między kulturami muszą liczyć się intencje. Ludzie nie są źli. Myślę, że większość konfliktów wynika z nieporozumień lub braku wiedzy.

Współczesne środki masowego przekazu i komunikacji pozwalają na działania o zasięgu globalnym, a te są często oceniane nie według intencji nadawcy, a według kryteriów odbiorcy. Należałoby więc spotkać się gdzieś wpół drogi, ale by tam dotrzeć, trzeba ludziom wszczepiać wartości, o których mowa, od samego początku życia człowieka. Każdego człowieka. Starzy ludzie mówią czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. A czego uczy się małe dzieci w Europie? Czego na Bliskim Wschodzie?

O stosowaniu odpowiedzialności zbiorowej nie ma co pisać. Inteligentni ludzie wiedzą, że tak się nie robi, a kto tak czyni, wystawia się na ostre potępienie.

A gdy ktoś chce doprowadzić do wybuchu konfliktu, który zresztą narasta już od wielu lat? No cóż. Z każdej sytuacji są przynajmniej dwa wyjścia. Kto chce psa uderzyć, ten kij zawsze znajdzie. Problem będzie, gdy pies się odgryzie.

Komentarze (6) | Dodaj

to (znowu) śpiewamy...

19 września 2012 r.

Bolesław Łucki

 
Foto: Gladys Kulas

Dziś zaczął się dla nas nowy sezon.

Na zaproszenie Tache Centre, Studio M1 Singers zaprezentowało godzinny program na okoliczność "October Fest".

Jak zwykle, w tym audytorium, publiczność reagowała bardzo spontanicznie - słuchacze podchwytywali wiele z prezentowanych melodii i śpiewali razem z nami.

Dodatkową atrakcją okazała się obecność kilkunastu nastolatków. Przychodzą w środy na ochotnika pomagać mieszkańcom Centrum. Dzięki nim, impreza nabrała trochę innego wymiaru. Było jakby radośniej - wielu młodych ludzi przyjmowało z entuzjazmem repertuar z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, w tym nawet polski Kwiat jednej nocy.

Najwięcej wzruszenia, szczególnie u starszych słuchaczy, wywołał nasz cover bardzo popularnej na świecie piosenki, znanej jako The French Song, czyli "Quand Le Soleil Dit Bonjour Aux Montagnes". Utwór był spopularyzowany w 1964 r. przez piosenkarkę Lucille Starr, urodzoną w St. Boniface. Kto wie, zapewne wielu słuchaczy jeszcze ją pamięta.

Komentarze | Dodaj