dwuwiersze o wolności

30 września 2007 r.

Bolesław Łucki

wolności nie wygrywa się
wygraniem wojny

tylko śmierć jest wolnością absolutną
każda inna wolność jest relatywna

czuć się wolnym
znaczy być wolnym

nie ma wolności
bez odpowiedzialności

nie każdy niewolnik
chce być wolny

są i tacy co nie docenią wolności
nawet wtedy gdy ją stracą

z utratą jednej wolności
zyskuje się często drugą

wolni ludzie są niejednokrotnie
bardziej zniewoleni niż niewolnicy

rezygnacja czyni
z człowieka niewolnika

niewolnikiem może być tylko ten
kto wie co to jest wolność

Komentarze | Dodaj

szukanie oparcia...

22 września 2007 r.

Bolesław Łucki

jedyną stałą, na którą zawsze można liczyć, jest zmienność

Komentarze | Dodaj

Myśl na dziś

15 września 2007 r.

Bolesław Łucki

gdzie miłość bierze w stan posiadania
tam przyjaźń nie ma nic do szukania

Komentarze | Dodaj

Racja bytu

9 września 2007 r.

Bolesław Łucki

Jaką racje bytu ma stworzona przez ludzi instytucja, która wyrządza im tyle samo zła, co dobra?

Komentarze | Dodaj

Myśli z Forks

9 września 2007 r.

Bolesław Łucki

***
"ludzie normalni" mają cele
"ludzie sukcesu" je realizują

***
smród czuć
tylko na zawietrznej

***
nie ma nic gorszego
niż inteligencja
stawiająca sama siebie
na piedestale

Komentarze | Dodaj

Komentarz do polemiki...

3 września 2007 r.

Bolesław Łucki

... prowadzonej aktualnie w witrynie PAP, Polonia dla Polonii http://polonia.pap.com.pl/

Pomysł postrzegania społeczeństwa jako drzewa, gdzie są wysokie gałązki i niskie korzenie, i każdy robi swoją robotę dla interesu całości, jest bardzo wymowny i sugestywny. Wszyscy bowiem wiedzą jak wygląda i jak działa drzewo z gałązkami i korzeniami, a rzadko kto wie co to jest i na czym polega "świadomość narodowa". Bez tej bardzo istotnej wiedzy istnieje niebezpieczeństwo, iż gałązki będą miały inny pogląd na życie niż korzenie i przestaną z nimi współpracować. Całe drzewo będzie wtedy w poważnym niebezpieczeństwie i jako żywo, długo ono tak nie pociągnie bez względu na to, czy będziemy wiedzieli już czy jesteśmy drzewem narodowym, czy nie, a jeżeli tak, to jakiego gatunku.

Mam więc pewną propozycję, która powinna pogodzić drzewologo-narodologów z resztą świata - dlaczego postrzegać wyłącznie jeden naród jako drzewo? Dlaczego wszystkie narody nie mogą tworzyć jednego organizmu? Nie byłoby wtedy "my" i "oni".

Od wyrzynających się nawzajem plemion, doszliśmy dziś (poza pewnymi wyjątkami pielęgnującymi jeszcze reminiscencje konfliktów sąsiedzkich z ubiegłego wieku) do mocujących się ze sobą bloków kontynentalnych. Jeszcze jeden krok i dotrze w końcu do "świadomości narodowej", że nie jest ona najwyższym stopniem świadomości; że ziemia, woda i powietrze są dobrami wspólnymi nie tylko do wykorzystania, ale i do ochrony.

Nikt dziś nie wątpi w ułomność rzymskiej zasady "dziel i rządź", w myśl której są sztucznie ustalane i umacniane podziały między ludźmi, a ciągle się to, z pełną świadomością negatywnych konsekwencji, robi.

Jeżeli w tym bałaganie nie chodzi o to, żeby postawić "rodzime" przed "obcym" (bo nie powinno), by obojętnie jakim kosztem żyć lepiej niż sąsiad (bo tez nie powinno), tylko o to żeby wszyscy ludzie żyli na tym globie w jako takiej harmonii (bo o to w końcu chodzi), to zacznijmy identyfikować elementy prowadzące do konfliktów i jeden po drugim, konsekwentnie eliminujmy je z życia.

Ciekawe, czy dyskutanci PdP byliby w stanie ułożyć listę takich elementów. Całe drzewo mogłoby wtedy zakwitnąć (nawet polonijna gałązka), a tego jeszcze ludzkość nie doświadczyła.

Komentarze | Dodaj