Sfermentowana nadzieja

27 sierpnia 2015 r.

Bolesław Łucki

„Współczesna religia to sfermentowana nadzieja zebrana ze wszystkich przesądów i zabobonów, uwarzona i podawana jako napój miłości bez pocałunków.”

Tak sformułował swój pogląd Gerald F. Lieberman, zmarły w 1986 r. amerykański pisarz.

Komentarze | Dodaj

Rozważania czysto polityczne

18 sierpnia 2015 r.

Bolesław Łucki

Ocen poziomu życia w kraju jest tyle, ilu jest obywateli oceniających ten poziom. Jeżeli każdy robi to na podstawie swojego bagażu doświadczeń, wiedzy i jednostkowej sytuacji w środowisku, to wychodziłoby na to, że będą to oceny bardzo indywidualne.

Jednym z istotniejszych czynników wpływających na ocenę stopnia zadowolenia ze swojej sytuacji jest porównanie. Oczywistością jest to, że porównuje się dane do których jest dostęp. Niektóre z tych danych są prawdziwe, niektóre zaś zmanipulowane. Jak odróżnić jedne od drugich? Nie jest to takie proste, albowiem bez odpowiedniej wiedzy i zdolności do logicznego myślenia, wynik może być bardzo różny. A więc edukacja społeczeństwa i porównywanie neutralnych danych statystycznych. Tylko tak można w miarę obiektywnie ocenić stan państwa.

Generalnie ludzi można podzielić na tzw. „leaders”, „followers” i całą masę pomiędzy. Liderzy to ludzie, których mądrość, wiedza, reputacja, charyzma, czasem siła albo zdolność manipulowania masami, stawia na czele. Followers to ci, którzy świadomie albo nieświadomie uznają zwierzchność lidera i z własnej albo przymuszonej woli poddają się przywództwu lidera. Obywatele w kategorii pomiędzy leader-follower z najróżniejszych powodów nie chcą, albo nie mogą być po żadnej stronie społecznego spektrum.

W najsprawniej działających systemach demokratycznych, świadomość zależności pomiędzy dobrobytem w kraju i stopniem lojalności, zapewniającym demokratycznie wybranemu liderowi jak najlepszych warunków działania, jest bardzo wysoka.

Każda grupa ludzi, w której generalna zasada demokratyzacji życia publicznego nie jest kwestionowana i jest rozumiana choć w przybliżeniu jednakowo przez wszystkich członków grupy, może mieć tylko jednego lidera, i nie jest ważne czy to będzie przywództwo jednoosobowe, czy grupowe.

Oczywiście naiwnością byłoby twierdzić, że większe grupy ludzi będą jednorodne i że wszyscy ich członkowie będą chcieli jednego lidera, który zapewni wszystkim utopijną jedność i harmonijne współżycie. Duże społeczności będą zawsze miały wiele podgrup, z których każda może mieć swojego lidera. Dlatego jest demokracja. Dlatego jest kampania. Dlatego są wybory.

Liderzy w społeczności, która, choć złożona z wielu podgrup, decyduje się na stworzenie wspólnoty, muszą jednak działać w ramach uznanych przez siebie zasad demokracji. Po wyborach musi następować okres akceptacji decyzji wyborców i pracy dla wspólnego dobra całego społeczeństwa.

Jak to robić efektywnie, bez podkładania sobie świń, to jest temat do osobnych rozważań.

Komentarze | Dodaj

Sen z wanny

8 sierpnia 2015 r.

Bolesław Łucki

Pieliłem grządki w ogródku. Rękawice na rękach, kapelusz nasunięty głęboko na czoło.

Gdy usłyszałem za sobą znajomy głos, ręce odmówiły mi posłuszeństwa.

- Gdzie jesteś? - z podniesioną wysoko brodą rozglądałem się rozpaczliwie próbując zlokalizować źródło głosu. Bez rezultatu.

Musiałem wyglądać śmiesznie. Może nawet niepokojąco karykaturalnie. Nic dziwnego więc, że po chwili niepokoju "coś" w niepojęty sposób wyciągnęło mnie z ogródka do rzeczywistości. Była czwarta.

Komentarze | Dodaj