Ciągle Gombrowicz

7 czerwca 2017 r.

Bolesław Łucki

Fascynacja Gombrowiczem jakoś nie chce mi minąć.

Co rusz to sięgam do jego Dzienników i nie mogę wyjść z podziwu dla klarowności rozumowania mistrza.

Tym razem śmiech mnie ogarnął, gdy trafiłem na fragment dotyczący opinii autora na temat natury wyborów w Argentynie. Oto co przeczytałem:

„Niedziela […] natomiast pragnę zapisać, że nie przestaje zdumiewać mnie akt wyborów. Ten dzień, w którym głos analfabety znaczy tyle, co głos profesora, głos głupca co głos mędrca, głos posługacza co głos potentata, głos rzezimieszka co głos cnotliwego, jest dla mnie najbardziej pomylonym z dni. Nie rozumiem jak ten akt fantastyczny może wyznaczać na kilka następnych lat coś tak ważnego w praktyce, jak rządy krajem! Na jakiejże bajce opiera się władza! Jakim sposobem ta pięcioprzymiotnikowa fantastyczność może stanowić podstawę bytowania społecznego?”

Skojarzenie z sytuacją w Polsce, pół wieku po tych słowach, nasunęło mi się nieomal automatycznie. Pytanie, jakie w związku z tym sobie zadaję, brzmi: jeżeli poziom klasy rządzącej Polską jest na świecie oceniany obecnie dość nisko w porównaniu z innymi państwami, to jaki musi być poziom typowego polskiego obywatela, właściciela ręki wrzucającej głos do urny?

Komentarze | Dodaj