I po referendum

24 czerwca 2016 r.

Bolesław Łucki

Zastanawiam się nad wartością referendów przeprowadzanych w środowiskach podatnych na manipulacje medialne.

Jaką wartość może mieć wynik, który jest rezultatem decyzji emocjonalnej albo wynikający z niewiedzy czy zasłyszanych przypadkowo opinii?

Wynik referendum wpłynie bezpośrednio na najważniejsze dziedziny życia państwa, których funkcjonowanie wymaga specjalistycznej wiedzy, a zdecydowana większość głosujących takiej wiedzy przecież nie ma. To tak, jakby człowiekowi bez żadnej wiedzy medycznej, dać do wyboru katar albo grypę, a on wybierze sobie grypę i to z powikłaniami, bo jakiś "autorytet" przekonał go o mniejszej szkodliwości grypy.

Co innego, gdy środowisko jest stosunkowo niewielkie i większość obywateli zna, przynajmniej w stopniu pozwalającym na racjonalną ocenę sytuacji, temat poddany pod głosowanie i konsekwencje wynikające z decyzji podejmowanej przy urnie.

Kilkanaście godzin po ogłoszeniu wyników brytyjskiego referendum, Twitter zaroił się od wypowiedzi młodych ludzi. Ta grupa wiekowa w większości głosowała za pozostaniem w UE i nie chce żyć z konsekwencjami podejmowanymi przez swoich rodziców i dziadków.

Podobnie jest w przypadku elit, które protestują przeciwko sytuacji w jakiej postawiła ich kartka wyborcza. To one będą musiały zmierzyć się z konsekwencjami decyzji podjętych przez przeciętnego wyborcę, który dziś już nie ma żadnego wpływu na profesjonalne decyzje wysokiego szczebla.

Wyborca musi żyć z tym, co uda się osiągnąć elitom w nowej, po referendalnej, sytuacji, albo wyjechać.

Powodzenia!

Komentarze | Dodaj

Reklama dźwignią intelektu

2 czerwca 2016 r.

Bolesław Łucki

Po kilkuletnich studiach artystycznego i intelektualnego poziomu komercyjnych reklam telewizyjnych i radiowych dochodzę do wniosku, że między nim, a średnim współczynnikiem IQ społeczeństw wystawianych na reklamy, zachodzi bezpośredni związek przyczynowo skutkowy.

Komentarze | Dodaj