Dzień jak co dzień

30 czerwca 2007 r.

Bolesław Łucki

I znów siedzę przy okrągłym zielonym stoliku w Espresso Junction. Za oknem tłumy ludzi, fontanna i czerwony daszek jakiegoś straganu. Z oddali słychać głuche dudnienie bębna ledwo przebijające się przez dźwięki muzyki sączącej się z głośników nad barem. Spokój i lenistwo... aż dziw, że w Londynie ludzie ładują samochody gwoździami i pojemnikami z gazem z intencją dokonania zniszczeń na jak największą skalę.

Przy sąsiednim stoliku starsza wiekiem para zagłębiona w lekturze Globe and Mail - ona: w polityce, on: w komiksach. Czasem podniosą głowy i wymienią uśmiechy.

W Glasgow pali się samochód. Ktoś próbował wjechać do budynku dworca lotniczego samochodem. Terroryzm, czy wypadek - jeszcze nie wiadomo. A na półkach kanadyjskich aptek pojawiła się pasta do zębów Colgate zakażona bakteriami powodującymi dość nieprzyjemne choróbska. Terroryzm, czy przypadek - śledztwo trwa.

Para z naprzeciwka wymieniła się gazetami. Chwilę porozmawiali i znów zagłębili się w lekturze. Słońce na zewnątrz przygrzewa coraz bardziej - ktoś nawet zdjął kurtkę. Bębny zaczęły bić szybciej, emocje rosną, z Afganistanu przywieziono kolejnego kanadyjskiego żołnierza i poparcie dla obecności "pokojowej" armii kanadyjskiej w Azji znów spadło o kolejnych kilka procent.

Czas wracać do domu.

Komentarze | Dodaj

Rzeczy pospolite

25 czerwca 2007 r.

Bolesław Łucki

Dziś wstawiłem w witrynę kolejne "Postawy". Tym razem kontynuuję wątek z poprzedniego numeru - krytyczne uwagi na temat pospolitych pojęć.

Zapraszam do wypowiedzi i dyskusji na tematy poruszane w ostatnich "Postawach".

Komentarze (2) | Dodaj

„Forks”

17 czerwca 2007 r.

Bolesław Łucki

W centrum Winnipegu, u zbiegu rzek Czerwonej i Assiniboine leży magiczne miejsce nazwane przed wiekami „Forks”, czyli po polsku „Widelec”. Niedaleko stąd powstała pierwsza osada. Od końca 19 wieku do stosunkowo niedawna znajdowały się tu tereny kolejowe. Ludzie mówią, że oddanie ich kolei było celowym pociągnięciem ówczesnych władz miasta, wymierzonym przeciwko integracji położonego na drugim brzegu rzeki francuskojęzycznego miasta St. Boniface z angielskojęzycznym Winnipegiem.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat, sytuacja się diametralnie zmieniła i dziś „Forks” tętni życiem publicznym, ściągając mieszkańców z obu stron rzeki. Stare budynki kolejowe mieszczą stragany, kafejki, restauracje, najrozmaitsze udogodnienia dla zawodowych i amatorskich przedstawień, muzea i kilka innych instytucji. Wybudowano też nowy hotel i otwartą scenę. Kilkukilometrowe deptaki wzdłuż brzegów obu rzek zapewniają relaksowe spędzanie czasu spacerowiczom i rowerzystom. Ludzie się do siebie uśmiechają i czas płynie tu jakby dużo wolniej.

Chodzę do „Forks” w każdy weekend, nie tylko dlatego, że w Esspresso Junction mają doskonałe cappuccino, ale przede wszystkim dlatego, że spotkać tam można bardzo ciekawych ludzi i atmosfera sprzyja kontemplacjom na dowolnie wybrany temat. Siedząc nad filiżanką pachnącej czekoladą kawy, pozwalam nieść się myślom tam, gdzie im jest akurat po drodze.

Dziś na przykład rozważałem kwestię krytyki. Czy omawiając i oceniając jakieś dzieło literackie, spektakl teatralny, koncert, wystawę, czy cokolwiek innego, należy skupić się wyłącznie na pozytywnych aspektach danej pracy i te podkreślać, czy starać się w miarę obiektywnie dostarczyć czytelnikowi, a co ważniejsze samemu twórcy, materiału krytycznego, dzięki któremu następne dzieło mogłoby być lepsze? Jedni powiedzą, że krytykować jest nieładnie, że trzeba skupić się na pozytywach, a jak ich nie ma, to lepiej milczeć. Inni znów, że trzeba chwalić, ale jednocześnie kulturalnie wytknąć mankamenty. Czy można komuś wytknąć mankamenty grzecznie? Wątpię...

Komentarze (4) | Dodaj

Witam...

9 czerwca 2007 r.

Bolesław Łucki

Witam Państwa bardzo serdecznie na mojej nowej stronie internetowej. Jest to typowo autorska witryna prezentująca twórczość, którą, myślę, mogę się pochwalić. Mam nadzieję, że dzięki blogowi (cóż to za dziwne słowo?) będę miał bliższy kontakt z czytelnikami. Piszcie, dzielcie się uwagami na temat i nie na temat, a ja obiecuje reagować. Jak? Zobaczymy... sam nie wiem jeszcze jak to będzie działało.

Strona oczywiście będzie rosła. To dopiero początek. W przyszłości mam nadzieję dodać tu jeszcze działy prezentujące fotografię artystyczną, działalność reżyserską oraz moje dokonania zawodowe w dziedzinie ochrony i konserwacji zabytków architektury.

Komentarze (3) | Dodaj