siła przekonywania

31 maja 2010 r.

Bolesław Łucki

jeżeli stojąc na moście widzisz przed sobą
światła rozpędzonej lokomotywy
to nie ma dla ciebie w tej chwili
nic mądrzejszego niż zejście z torów
...
nawet gdy to oznacza skok w nieznane

Komentarze | Dodaj

jestem tylko człowiekiem...

29 maja 2010 r.

Bolesław Łucki

jestem tylko człowiekiem
a to bardzo mało
mniej niż ziarnko piasku
uwięzione w grawitacyjnej czerni
niknącej właśnie w otchłani
zakrzywionej czasoprzestrzeni
mniej niż niewymyślona idea
nienarodzonego jeszcze intelektu
bez celu
bez znaczenia
skąd biorą się poglądy
wypełnione doskonałą pustką?
dlaczego istnieją słowa
które nic nie znaczą?
dlaczego celem każdego istnienia
jest przejmująca do szpiku kości nicość
przejście w stan przezroczystości
tak klarownej że kąpać się w niej mogą
tylko egoistyczni bogowie
patrzą z wyżyn majestatu
na budujących im świątynie
i bezwstydnie cieszą się
z danego im przez nas życia
a my... na kolanach
jestem tylko człowiekiem bez znaczenia
nicością ryjącą z trudem
niewidzialny ślad w bryle
obojętnej próżni wszechświata

Komentarze | Dodaj

noc...

28 maja 2010 r.

Bolesław Łucki


Widok z okna

Komentarze | Dodaj

Ciąg dalszy wizyty w Radio Polonia...

25 maja 2010 r.

Bolesław Łucki

Od lewej: Marek Ring, Mirek Nawrocki i ja.


Z Sabiną Lemans
[Foto: I. Lemans]

Komentarze | Dodaj

Widok z dołu...

20 maja 2010 r.

Bolesław Łucki

Chris Deja jest ... zobaczcie sami... z Australii widać świat mniej więcej tak, jak z Kanady... tylko do góry nogami... zapraszam na jego australijską stronę...

Komentarze | Dodaj

Audycja Radia Polonia

16 maja 2010 r.

Bolesław Łucki

Kto nie miał okazji spotkać się z nami w sobotę w Radio Polonia, zapraszam do wysłuchania wybranych fragmentów audycji, w której Mirek Nawrocki, Marek Ring i ja wprowadzamy słuchaczy radiowych w tajniki muzyki, którą tworzymy. Jest to dość duży plik, więc po kliknięciu proszę o cierpliwość - na pewno zacznie grać.

Komentarze | Dodaj

Zmiany...

16 maja 2010 r.

Bolesław Łucki

Jak Państwo widzą, na mojej stronie zaszły pewne zmiany. "Postawy", których już nie zamierzam redagować, wylądowały w archiwum, tłumacz został przeniesiony nieco wyżej i dodano dwa nowe działy. W dziale "Polonika" ukazywać się będą fotografie materialnych śladów pozostawionych przez polskich osadników w Manitobie, a w dziale "Panoptikum" prezentował będę prace polskich artystów mieszkających w Winnipegu.

Komentarze | Dodaj

chcieć to móc?

13 maja 2010 r.

Bolesław Łucki


mówią że można wszystko mieć
ponoć wystarczy tylko chcieć
ale czy starczy samo chcenie
gdy chcący jest podszyty leniem?

Komentarze | Dodaj

choćby nie wiem ilu...

13 maja 2010 r.

Bolesław Łucki


choćby nie wiem ilu było tych co dają
zawsze będzie więcej tych co odbierają

Komentarze (2) | Dodaj

kto twierdzi...

9 maja 2010 r.

Bolesław Łucki


kto twierdzi że jest na szczycie ten przegra

Komentarze | Dodaj

każda wartość...

8 maja 2010 r.

Bolesław Łucki


każda wartość niesie w sobie zarzewie konfliktu

Komentarze | Dodaj

Let’s talk...

5 maja 2010 r.

Bolesław Łucki

I have a problem. Językowy – polsko angielski problem mam. Jakby rozdwojenie jaźni. Niby jestem Polakiem, but I am also a Canadian. Mówię po polsku, ale to get through to people around I have to speak English. Urodziłem się wśród Polaków, ale żyję w środowisku multikulturalnym posługującym się uniwersalnym angielskim. Mieszkam w państwie, gdzie oficjalnie mówi się dwoma językami naraz. Żeby to chociaż był polski i angielski, ale zamiast polskiego jest francuski. Oficjalnie! Zapisany in the Constitution!!! Całe szczęście, że większość Kanadyjczyków zna język angielski, więc jak ktoś nie zna francuskiego, to nie zginie... chyba że w Quebec, bo tam oficjalnym językiem jest French.

Do dobrego tonu należy posługiwanie się językiem czystym, bez naleciałości, ale jak tu nie wrzucać co rusz to jakiegoś zdania czy wyrazu po angielsku, jak na porządku dziennym słyszy się tyle różnych języków. A już politycy kanadyjscy! Oni czują się wprost zobowiązani do komunikowania się z obywatelami zmieniając język co kilka minut. W piętnastominutowym expose mówca potrafi zmienić język kilkanaście razy. You can get crazy więc żeby nie zwariować, w czasie oficjalnych wystąpień, spotkań, konferencji i tym podobnych gatherings instaluje się simultaneous translation booths, a ludziom rozdaje się słuchawki, by straciwszy wątek of the live speech być w stanie go odnaleźć w głosie tłumacza płynącym nerwowo ze słuchawek. To, że nieraz dochodzi w taki sposób do rozlicznych nieporozumień może być tematem następnych rozważań.

Publikacje rządowe, czy to federalne, prowincjonalne czy miejskie, są drukowane w dwóch językach... wiadomo... Kanada. Dwa języki no i bogaty kraj więc może sobie na to pozwolić. Na szczęście recycling działa nieźle, więc część papieru można odzyskać, ale co się listonosz nanosi, tego nikt mu nie odbierze. Może dlatego pocztę tu nazywają snail mail.

A wracając do mojego problemu... well... jak mówić czystą polszczyzną, gdy mój rozmówca, mieszkający tu od wielu lat Polak, już wszystkich polskich słów nie pojmuje dokładnie tak, jak Polak w Polsce. W końcu trzeba sobie jakoś ustawić priorytety i jeżeli głównym celem of a verbal communication is porozumienie i to porozumienie jest bardzo very good to who cares about quality of the language. Let’s talk.

Komentarze | Dodaj