Występ w Park Theater - wideo

24 stycznia 2016 r.

Bolesław Łucki

Piosenki z albumu "Ride The Open Wind" wydanego we wrześniu 2015 r. Słowa - Jenny Bibik. Muzyka i aranżacja - ja. Wykonanie - wiadomo. Trochę z tyłu wyszło, ale to było jedyne miejsce, gdzie się dało postawić kamerę.

Komentarze | Dodaj

Rozważania polityczne

22 stycznia 2016 r.

Bolesław Łucki

Ja tam politykiem nie jestem, ale swój rozum mam.

W Polsce teraz dzieją się rzeczy niezwykłe. Niezwykłe, albowiem Polacy w ciągu ostatnich dwudziestupięciu lat zdobyli, nieporównywalną z innymi krajami, pozycję na świecie, a dziś tę pozycję gwałtownie tracą. To jest niezwykłe. Gdyby jeszcze to zależało od tzw. czynników zewnętrznych. Gdyby świat, albo Polskę, dotknął jaki kataklizm i to on wpłynął na zmiany na naszym podwórku, ale nie. To nie zagranica, czy palec boży, demolują obraz naszego kraju w oczach świata. Polacy robią to sami sobie. Światłe umysły spekulują na temat przyczyn obecnej sytuacji. Diagnoz jest wiele, ale dobrej woli i rozsądku, niezbędnych do rozwiązywania problemów, brak.

Generalnie rzecz biorąc, w świecie tzw. demokratycznym, państwa rządzone są przez ludzi wybieranych przez lud. Między ludem, a rządem stoją jednak partie polityczne, które przedstawiają ludowi swoich kandydatów na stanowiska wybrańców narodu. Spośród nich naród musi wybrać swoich przedstawicieli. Taki system. Wielu przeciętnych wyborców nie ma jednak pojęcia kim są kandydaci, a następnych wielu nie widzi w nich „swojego”, więc po prostu olewa wybory. Nie ma na kogo głosować.

Wybory jednak muszą się odbyć i zwycięzcy, tak czy inaczej, będą rządzili. Żeby jednak część ludu, która zdecyduje się na głosowanie, mogła wybrać najlepszych, kandydaci, proponowani na stanowiska rządowe, winni być ludźmi dla ludu ogólnie znanymi i przez lud szanowanymi. Dlaczego tak nie jest? Ano, wydaje mi się, że lwią częścią problemu jest wyjątkowa specyfika polskiej polityki, polegająca na obecności zawiści, a nawet jadu, czy wprost głupoty w relacjach między partiami. Rzadkością, porównywalną z białym krukiem, jest dobra opinia o człowieku spoza własnego kręgu politycznego, a kompromis jest pojęciem, w większości, nieznanym.

Od prawie trzydziestu lat jestem obywatelem Kanady i choć polityka nie jest głównym obiektem mojego zainteresowania, to wydaje mi się, że relacje między politycznymi partiami w Kanadzie nie są aż tak „jadowite”. Zgoda… w czasie kampanii wyborczej padają najróżniejsze oskarżenia, czy kalumnie, ale po wyborach, politycy pracują w miarę zgodnie dla dobra całego kraju. Wynik wyborów jest respektowany. Prawo działa. Dlaczego w Polsce tak nie jest?

Atmosfera polityczna w naszym starym kraju (stworzona przecież przez samych Polaków) sprzyja głębokim podziałom między ludźmi, a ci są przecież na całym świecie tacy sami. Dobrzy czy źli ludzie (cokolwiek to może znaczyć), są wszędzie. Ocena człowieka nie może zależeć od jego przynależności, wyznania czy od jakiegokolwiek innego kryterium niewynikającego z oceny rezultatów jego zachowania i dorobku.

Życiem państwa kierują prawa ustanowione przez naród. Dlaczego one nie są przestrzegane? Dlaczego demagogia i chwyty erystyczne dominują w dyskusjach prowadzących przecież donikąd? Dlaczego dla przeciętnego krajana Polak z jednej partii jest bezgranicznie zły, a z drugiej dobry (albo odwrotnie)? Podziały, wynikające z nieracjonalnych uprzedzeń, nie czynią dla kraju niczego dobrego.

Dziś w Polsce dzieją się rzeczy złe. Emigracja ciągle rośnie. Populacja maleje. Wysiłki jednych są torpedowane przez drugich. Kłótnia trwa. Reputacja kraju upada. Kto na tym zyskuje? Jaki to ma sens?

Komentarze | Dodaj

Dokarmianie teropodów

13 stycznia 2016 r.

Bolesław Łucki

Jest coś atrakcyjnie pierwotnego w odczuciach towarzyszących obserwowaniu latających potomków dinozaurów gadziomiednicznych, (a kto wie, może i nawet starszych od nich archozaurów) zwanych dziś popularnie ptakami. Nic więc dziwnego, że towarzystwa ornitologiczne są coraz liczniejsze, a ich członkowie są gotowi pojechać na drugi koniec świata, by zobaczyć coś niezwykłego. Ja nie mam aż takiego pędu do zaspokajania potrzeby obcowania z naturą. Wystarczy mi wróbel w ogródku. Zima u nas siarczysta, więc dokarmianie skrzydlatych teropodów wpisałem sobie w moją poranną rutynę. Małe są i dziś już niegroźne. I mam nadzieję, że tak już zostanie.

Komentarze | Dodaj

Styczniowy ogród domowy

6 stycznia 2016 r.

Bolesław Łucki

    
Mój kaktus grudniowy, szlumbergera, regularnie ignoruje ogólnie przyjętą, przez jego kolegów, zasadę zakwitania w grudniowe święta i pokrywa się kwieciem w styczniu. Wygląda na to, że woli dłuższe dni, niż tamte grudniowe. Im bliżej wiosny, tym lepiej?

Komentarze | Dodaj