8 marca

7 marca 2017 r.

Bolesław Łucki

Kobietom i całemu solidaryzującemu się z Wami światu, w tym jakże specjalnym dniu, życzę wytrwałości w dążeniu do celu. Kuriozalność okoliczności, w jakich człowiek zmusza człowieka do walki o podstawowe prawo do samostanowienia, powinna być, nie tylko w naszym kręgu kulturowym, oczywista. Jest XXI wiek! Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. #8M

Komentarze | Dodaj

Saryusz-Wolski Trick

6 marca 2017 r.

Bolesław Łucki

"Ministerstwo Spraw Zagranicznych wystosowało dziś notę do MSZ Republiki Malty, w której formalnie zgłosiło kandydaturę polskiego europosła. W nocie MSZ poinformowało maltańską prezydencję, że Rząd RP proponuje kandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego na Przewodniczącego Rady Europejskiej"

Komentarze | Dodaj

Newsweek 8/17

4 marca 2017 r.

Bolesław Łucki

Newsweek 8/17
Zbigniew Hołdys
Felieton
"Pomoc naukowa dla opozycji"

Czytałem. Zgadzam się z tezami wstępnymi autora. Opozycja przegrywa antenowe polemiki, bo reprezentanci rządu stosują w dyskusji nieuczciwe chwyty. Opisane zresztą w erystyce Schopenhauera.

Nie zgadzam się natomiast z konkluzją.

Otóż Hołdys uważa, że na telewizyjne i radiowe potyczki między przedstawicielami rządu i opozycji, opozycja winna wystawiać ludzi skutecznych w pokonywaniu nawet nieuczciwych rozmówców. Pan Hołdys zdaje się nie wiedzieć, że rozmówcę posługującego się chwytami erystycznymi może pokonać tylko człowiek posiadający większą sprawność w prowadzeniu nieuczciwych dyskusji. Łatwo sobie wyobrazić rezultat wymiany poglądów między adwersarzami posługującymi się sprytem i bezwzględnością w miejsce rzetelnych argumentów.

Za kształt i poziom programu radiowego czy telewizyjnego odpowiedzialny jest redaktor prowadzący i to on winien instruować uczestników programu o obowiązujących w nim zasadach. Gość niestosujący się do założeń programowych winien być przywoływany do porządku. W ekstremalnych przypadkach należałoby odbierać mu głos, a nawet nie zapraszać do studia.

Rolą moderatora jest zapewnienie merytoryczności dyskusji. Myślę, że za dzisiejszy poziom politycznej dyskusji odpowiedzialna jest źle pojęta rola mediów w społeczeństwie. Za pyskówki na antenie odpowiedzialni są ci, którzy do nich dopuszczają, kierując się, między innymi, względami marketingowymi.

Komentarze | Dodaj

Trybunał Konstytucyjny

23 lutego 2017 r.

Bolesław Łucki

Komentarze | Dodaj

Polskie prawo

21 lutego 2017 r.

Bolesław Łucki

Wicepremier Mateusz Morawiecki ogłosił światu, że w Polsce prawo nie jest najważniejsze.

Komentarze (4) | Dodaj

Krajobraz po Szyszce

21 lutego 2017 r.

Bolesław Łucki

Jan Szyszko, minister ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa, zabrał się za porządkowanie polskiego środowiska naturalnego.

Komentarze | Dodaj

Historia z popielniczki

20 lutego 2017 r.

Bolesław Łucki

Z paleniem papierosów to było mniej więcej tak. Jeszcze w podstawówce dokonała się pierwsza próba ogniowa. To była dobrze przemyślana akcja. Kolega przyniósł papierosa, a ja zapewniłem bezpieczne lokum w piwnicy w sąsiednim bloku. Wrażenie, pod względem doznań smakowych, było nijakie. Ani pozytywne, ani negatywne. Ale przeżycie emocjonalne przetrwało do dziś.

Druga próba miała miejsce w czasie wakacji na wsi. Na strychu u dziadka. Dziadek miał dwie fajki. Jedną prostą, zwykłą, powszechną, wypełnianą tanią machorką kilka razy dziennie. Drugą, świąteczną, z ozdobnym porcelanowym cybuchem. Owinięta szmatką czekała na niedziele i święta w szufladzie komody, pod stosem wykrochmalonej bielizny, i kusiła zapachem perfumowanej machorki. Próba skończyła się zawrotem głowy i resztą dnia spędzoną na sianie w stodole w stanie błogosławionego snu.

Później już byłem pełnoletni. Miałem dwóch bliskich kolegów. Jeden był sportowcem, drugi intelektualistą. Mieszkaliśmy blisko siebie i jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności, byliśmy w jednej klasie szkoły po drugiej stronie wielkiego miasta.

Intelektualista przewyższał nas nie tylko intelektem. Wiekiem też. I był nałogowym palaczem. Oczywiście, jak każdy palacz, narzekał na szkodliwość palenia i trudności z pozbyciem się nałogu.

Któregoś dnia, intelektualista był tak sfrustrowany widokiem swoich żółtych palców i nieświeżym oddechem, że postanowiłem mu pomoc. Założyliśmy się więc o to, że nauczę się palić i pokażę mu, jak łatwo pozbyć się nałogu. On twierdził, że mi się to na pewno nie uda. Zakład stanął, sportowiec przeciął i się zaczęło. Czy to z powodu wcześniejszych prób, czy taką mam już konstrukcję płuc, nauka palenia nie sprawiła mi absolutnie żadnego kłopotu. (Może z wyłączeniem kłopotów finansowych, ale to już całkiem inna historia.) Wprost przeciwnie. Było nawet przyjemnie i tak przecież dorosło! Niestety, jak to zwykle w życiu bywa, drogi młodzieńczych znajomości się rozchodzą, a nałogi zostają. Powszechnie wiadomo z jakim skutkiem. Przyszło mi więc już samemu mierzyć się z konsekwencjami nikotynowych przyjemności i próbami pozbycia się uroku dymka. Kilka z nich, co było do przewidzenia, zakończyło się niepowodzeniem. Za dużo było wkoło częstujących kolegów. Raz jednak, wykorzystując diametralną zmianę trybu życia, związaną z nadchodzącym obywatelskim obowiązkiem służby wojskowej, udało mi się rzucić palenie na całe trzy miesiące przed założeniem munduru. Niestety znów bez długotrwałych rezultatów. Wojsko wszak paliło.

Mijały lata, pracowałem, założyłem rodzinę, działo się dużo ale paczka Caro zawsze miała honorowe miejsce w pobliżu. Mieszkanie na dziesiątym piętrze bez windy musi się jednak, dla każdego palacza, skończyć zadyszką. Tak też i było w moim przypadku. Wymuszony sytuacją, przyszedł w końcu czas na bezpośrednią konfrontację z przemysłem tytoniowym.

W wyeliminowaniu szczodrości częstujących kolegów i współpracowników pomogła mi, paradoksalnie, paczka papierosów, noszona w kieszonce, w której mieszkała od piętnastu lat. Mając ją przy sobie nie było powodu by ulegać pokusom zbyt hojnych znajomków. Przetrwałem!

Zaraz potem był trzymiesięczny kontrakt zagraniczny, który znacznie przyczynił się do utrwalenia odporności na moc tytoniowego liścia. Korzyść nie tylko dla palacza, ale i dla najbliższych. Mój syn był pierwszym członkiem rodziny, który nie zaznał wątpliwej przyjemności delektowania się dymkiem z papierosa. I tak już zostało.

Komentarze | Dodaj

Megafotoreportaż

14 lutego 2017 r.

Bolesław Łucki

Winnipeg ma opinię miasta mroźnego, o klimacie znacznie bardziej zbliżonym do Syberii, niż do tropików. Mieszkam tu już od ponad dwudziestu lat i po raz pierwszy (mam nadzieję, że nie ostatni) doświadczyłem wiosny w środku lutego. Jest to tym bardziej niezwykłe, że luty właśnie jest statystycznie najzimniejszym miesiącem na preriach. Sytuacja jest więc wyjątkowa i jako taką właśnie, postanowiłem ją uwiecznić.

Komentarze | Dodaj

Sen z wanny

5 lutego 2017 r.

Bolesław Łucki

Wędkuję na molo. Pusta plaża. Błękit nad głową, błękit pode mną. Macham nogami. W oddali palmy. W wiaderku dwie ryby. Trzecią ciągnę na haczyku. Nagle włócznik. Nie wiadomo skąd. Przebił mi rybę mieczowatym nosem. Złapałem go bez trudu. Zabrałem rybę. To sen, więc wszystko możliwe. Miał pretensje. Nie wiem dlaczego.

Komentarze | Dodaj

Skostniałe impresje

2 lutego 2017 r.

Bolesław Łucki

Komentarze | Dodaj