double standard
24 grudnia 2009 r.
Bolesław Łucki
double standard «prawidło stanowiące bazę twórczości normatywnej ignorującej niewygodne dla twórcy prawa i racje reszty znanego i nieznanego mu świata; charakteryzuje się tym, że jest powszechnie stosowane wyłącznie przez człowieka»
Rozumując logicznie można stwierdzić, że coś się zawsze składa z czegoś. Na tym etapie, rozumowanie nie jest jeszcze zbyt skomplikowane, więc jeżeli ktoś nie chce narażać intelektu na stres, to winien je właściwie tutaj zakończyć.
Ja jednak drążyłem temat głębiej i doszedłem do wniosku, że jeżeli każde większe "coś" składa się z mniejszych "czegoś", to wyżej wspomniane mniejsze "czegoś" z kolei musi się składać z innych, jeszcze mniejszych "czegoś". Niby logiczne, ale takie myślenie doprowadziło mnie do wniosku, że ostatni, najmniejszy mini-mikro element, z którego składa się większe od niego "coś", musi być matematycznie nieskończenie mały, co nie może być prawdą, bo nieskończona małość to wielkie nic. Dla mojego intelektu to jest nielogiczne, bo przecież z nieskończonej małości nie można zbudować nieskończonej wielkości (wszechświat). Poza tym jeżeli coś posiada jakiś wymiar, to zawsze może istnieć coś od niego mniejszego. Tylko "nic" jest niepodzielne. Zwariować można. Na szczęście Edward Witten wymyślił M-teorię, która ponoć wyjaśnia, między innymi, moje rozterki. Trzeba ją tylko zrozumieć... ale to już jest zupełnie inna historia.
Wesołych Świąt i Do Siego Roku!!!